środa, 18 stycznia 2006

Został mi jeden dzień. Mam nadzieję, że we czwartek zrealizuje to, co sobie zaplanowałem. Oby się udało..
Dziwi mnie jeden fakt. Gdy wracam do domu, od razu łapie doły z powodu braku kogoś i z powodu niepowodzeń na studiach. Sytuacja na uczelni może nie jest tragiczna, ale jest na prawdę źle…
Gdy wracam do akademika, te złe nastroje mnie na jakiś czas opuszczają. Są momenty kryzysowe, ale nie mają one tak ciężkiego przebiegu jak te przeżywane w domu. Może tu po prostu nie ma czasu na myślenie o tym. Tutaj trzeba się uczyć, uczyć i uczyć…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz