Osiągnałem połowiczny sukces..przynajmniej tyle:) Kolokwium zdane….ale jeszcze zostało mi ich 6 w ciągu 4 dni:/
Mówią, że od nadmiaru głowa nieboli. Ja twierdzę, że z przeuczenia człowiek zaczyna wariować. czasami z moimi znajomymi mamy naprawdę dziwne pomysły…
Zaczęło się niewinnie. Kolacja: jajecznica z wędzoną kiełbasą, mniam mniam.
Po odbytej sjeście, koleżanka poprosiła mnie bym towarzyszył jej w zakupach. Nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że jej prośba pojawiła się około pierwszej w nocy. No nic…uznałem, że spacer dobrze mi zrobi.
Do wyprawy jednak postanowiło dołaczyć 2 moich współlokatorów. Nie wiem skąd, nie wiem jak, ale pojawiła się sugestia by pójść do tego sklepu w…fartuchach chirurgicznych, haha.
Ubraliśmy je na kurtki i wyruszyliśmy. Ekspedientka była dość mocno zdziwiona, widząc czwórkę młodych ludzi ubranych na biało, w dodatku robiących sobie zdjęcia…
Kolejnym naszym przystankiem stał się pobliski cmentarz. Nie wiem dlaczego, ale spacer uliczkami cmentarnymi wpłynął na mnie uspokajająco.
Gdy wychodziliśmy z cmentarza, przejerzdzał akurat wóz z ochroniarzami. Żałujcie, że nie widzieliście ich min, hahahaha.
Do akademika wróciliśmy po 3. Herbatka z miodem, potem ciepły prysznic, mmmm….jak słodko się spało.
Oczywiście o 7 trzeba było wstać, ale najważniejsze jest to, że wycieczka się udała.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz