W ostatnich dniach, panowały w Polsce niemiłosierne upały. Podróże autobusem przyprawiały mnie o mdłości. Na samą myśl o godzinnej jeździe w dusznym, zatłoczonym pojeździe, miałem ochotę zawrócić i nie wsiadać….Wysoka temperatura nie sprzyjała oczywiście nauce(tzn. każdy czynnik pogodowy wplywałby niekorzystnie na moje chęci do zakuwania, więc ten drobny szczegół pomine).
No i oczywiście teraz zwaliło mi się wszystko na głowę. Zaliczenia, egzaminy, jakieś poprawki po drodze i zalatwianie spraw urzędowych…..tylko gdzie znaleźć czas na to wszystko. Obecnie jedną z rzeczy, która w jakimś stopniu pozwala mi przeżyć ten okres jest zbliżający się wyjazd, podczas którego mam zamiar intensywnie……nic nie robić, hehe. Małe marzenie….żeby tylko pogoda się udała:)
wtorek, 31 maja 2005
sobota, 21 maja 2005
Zostały mi (chyba) tylko wspomnienia
Nie wiem dlaczego, ale dziś wzięło mnie na wspomnienia…..Otworzyłem sobie archiwum i zacząłem czytać NASZE rozmowy sprzed paru miesięcy. Kolejny raz śledziłem, jak cudownie wtedy rozwijała się nasza znajomość; od zupełnej obojętnośći tą drugą stroną, przez coraz większą fascynację kończąc na…..eh…nie wiem na czym kończąc, bo nie wiem co było z Twojej strony…
Pewne momenty-bardzo śmieszne, inne-bardzo poważne, poruszające wtedy ważne kwestie dla NAS. Przypomniałem sobie dziś, jak się wtedy czułem, jak mi było dobrze….Haha, nawet pamiętam, jak się sam do siebie uśmiechałem, przypomniwszy sobie śmieszne sytuacje jakie mieliśmy….jaki byłem wtedy szczęśliwy…na samą myśl o rozmowie z Tobą poprawiał mi się humor….Tobie chyba też wtedy było dobrze.Budowaliśmy wzajemne zaufanie. Jakie to wtedy było cudowne… potem zaczęliśmy planować, co dalej….Serduszko pikało radośniej, wiedząc, że jesteś…..
Aż nadszedł ten trudny okres, który trwa nadal i nie wiem kiedy się skończy.Teraz jestem na rozdrożu, nie wiem, co mam myśleć, a to Twoja zasługa po części….eh…nie obwiniam nikogo, o to co się dzieje teraz; nie chcę szukać winnych, chcę to jakoś rozwiązać, tylko powoli brakuje mi środków….
Rozmowy na gg zostaną, wspomnienia cudownych chwil również w mojej pamięci zostaną, pytanie jest tylko jedno, czy Ty zostaniesz tylko w mej głowie, czy może….
Wiem, że pewnie nigdy Ci tego wszystkiego bym niepowiedział. Potrzebowałem wyrzucić TO z siebie, więc wybrałem do tego to miejsce. Może robie błąd, a może nie, cóż….życie to zweryfikuje…Jedno wiem na pewno, postaram się zapamiętać te najcudowniejsze chwile, jakie były nam dane……
Pewne momenty-bardzo śmieszne, inne-bardzo poważne, poruszające wtedy ważne kwestie dla NAS. Przypomniałem sobie dziś, jak się wtedy czułem, jak mi było dobrze….Haha, nawet pamiętam, jak się sam do siebie uśmiechałem, przypomniwszy sobie śmieszne sytuacje jakie mieliśmy….jaki byłem wtedy szczęśliwy…na samą myśl o rozmowie z Tobą poprawiał mi się humor….Tobie chyba też wtedy było dobrze.Budowaliśmy wzajemne zaufanie. Jakie to wtedy było cudowne… potem zaczęliśmy planować, co dalej….Serduszko pikało radośniej, wiedząc, że jesteś…..
Aż nadszedł ten trudny okres, który trwa nadal i nie wiem kiedy się skończy.Teraz jestem na rozdrożu, nie wiem, co mam myśleć, a to Twoja zasługa po części….eh…nie obwiniam nikogo, o to co się dzieje teraz; nie chcę szukać winnych, chcę to jakoś rozwiązać, tylko powoli brakuje mi środków….
Rozmowy na gg zostaną, wspomnienia cudownych chwil również w mojej pamięci zostaną, pytanie jest tylko jedno, czy Ty zostaniesz tylko w mej głowie, czy może….
Wiem, że pewnie nigdy Ci tego wszystkiego bym niepowiedział. Potrzebowałem wyrzucić TO z siebie, więc wybrałem do tego to miejsce. Może robie błąd, a może nie, cóż….życie to zweryfikuje…Jedno wiem na pewno, postaram się zapamiętać te najcudowniejsze chwile, jakie były nam dane……
wtorek, 17 maja 2005
BRAK TEMATU…..
Dziś usłyszałem jedne z najpiękniejszych słów:
Pozwól mi nacieszyć się Twoją obecnością, gdyż jesteś dla mnie kimś ważnym ale możesz …być kims ważniejszym…
Brak komentarza z mojej strony
Pozwól mi nacieszyć się Twoją obecnością, gdyż jesteś dla mnie kimś ważnym ale możesz …być kims ważniejszym…
Brak komentarza z mojej strony
niedziela, 15 maja 2005
Bezsenna noc
Pisząc ten post, dochodzi godzina 3 w nocy (lub nad ranem, jak kto woli)…nieopłaca mi się kłaść spać,ponieważ mam przed sobą dużo pracy. Korzystając z chwili spokoju, piszę do Was te słowa.
Koło godziny 23, mój tata źle się poczuł. Z początku myślalem, że jest to spowodowane brakiem lekarstw, ale później, będąc w ambulatorium dowiedziałem się, że coś jest nie tak. Tata dostał skierowanie do szpitala, gdzie spędzi zapewne kilka dni, kurując własne serce. W tym momencie spadły na mnie wszystkie obowiązki…W dodatku, w poniedziałek odbieramy ( a raczej ja sam będę odbierał) bardzo ważnego dla nas gościa.
Z tego względu, najbliższy tydzień, zamiast na uczelni spędzę w domu…
Kończę na dziś, bo muszę jescze przygotować kilka rzeczy i zawieźć je tacie do szpitala…..
Koło godziny 23, mój tata źle się poczuł. Z początku myślalem, że jest to spowodowane brakiem lekarstw, ale później, będąc w ambulatorium dowiedziałem się, że coś jest nie tak. Tata dostał skierowanie do szpitala, gdzie spędzi zapewne kilka dni, kurując własne serce. W tym momencie spadły na mnie wszystkie obowiązki…W dodatku, w poniedziałek odbieramy ( a raczej ja sam będę odbierał) bardzo ważnego dla nas gościa.
Z tego względu, najbliższy tydzień, zamiast na uczelni spędzę w domu…
Kończę na dziś, bo muszę jescze przygotować kilka rzeczy i zawieźć je tacie do szpitala…..
piątek, 13 maja 2005
Trzynasty w piątek!!
Trzynasty dzień miesiąca i w dodatku piątek. Myślałem, że ta data przyniesie mi pecha a tu…zaskoczenie. Kobieta z angola miała zrobić kolokwium, ale nie zrobiła bo zapomniała testówhehe. Potem pytała hurtem całą grupę, a gdy doszła do mnie, stwierdziła, że nie ma już za dużo czasu i sobie odpuści nękanie mojej osoby jakimiś słówkami. Następnie były ćwiczenia laboratoryjne, które miały ciągnąć się w nieskończoność. I znów zaskoczenie, po godzinie pracy na sprzęcie, byliśmy wolni…HURRA.
Popołudnie minęło mi pod znakiem ogólnych porządków w domu. Powyciągałem wszystkie ksera, jakie zebrały się przez ostatnie pół roku. Jak zobaczyłem ten stos papieru na podłodze, to się przeraziłem….porządkowanie tego bałaganu zajęło mi przeszło 2 godziny. Ale się z tym uporałem.
Następnie przyszedł czas na ścieranie kurzy i takie tam inne porządki. Domek musi być wypucowany na błysk, ponieważ w poniedziałek spodziewam się „gościa”, którego nie było w moich czterech ścianach od ponad 7 miesięcy. Już się nie mogę doczekać przyjazdu, ale zanim on nastąpi, czeka mnie walka z roztoczami, kurzami itp. Ide stoczyć kolejną bitwę….może nie polegne. Trzymajcie kciuki
Popołudnie minęło mi pod znakiem ogólnych porządków w domu. Powyciągałem wszystkie ksera, jakie zebrały się przez ostatnie pół roku. Jak zobaczyłem ten stos papieru na podłodze, to się przeraziłem….porządkowanie tego bałaganu zajęło mi przeszło 2 godziny. Ale się z tym uporałem.
Następnie przyszedł czas na ścieranie kurzy i takie tam inne porządki. Domek musi być wypucowany na błysk, ponieważ w poniedziałek spodziewam się „gościa”, którego nie było w moich czterech ścianach od ponad 7 miesięcy. Już się nie mogę doczekać przyjazdu, ale zanim on nastąpi, czeka mnie walka z roztoczami, kurzami itp. Ide stoczyć kolejną bitwę….może nie polegne. Trzymajcie kciuki
czwartek, 12 maja 2005
To, co wykracza poza nasz umysł
Wydarzyła mi się wczoraj dziwna historia. Wszedłem sobie na czat i zauważyłem osobę zajmującą się stawianiem Tarota. Pomyślałem, co mi szkodzi, może będę mieć dobrą zabawę. Nie wierzę w takie rzeczy, ale z ciekawości zgodziłem się. Zostałem poproszony o podanie: imienia, wieku, miejsca zamieszkania i koloru włosów, a nastepnie o wybranie jednej liczby z określonego przedziału…Nic więcej nie mówiłem.
To, co się stało później, przerosło moje oczekiwania. Usłyszałem historię mojego życia, tak jakbym sam ją opowiadał. Uderzyła mnie zadziwiająca zgodność szczegółów, o których wiedziałem tylko ja…Kurcze, jak to mozliwe, żeby obca osoba opowiadała mi, kim jest np. mój „schizol”, jak wyglada i czym się zajmuje??
Nistety końcówka opowieści o moim obecnym życiu, nie była zbyt optymistyczna. Karty tarota powiedziały, że ze strony „schizola” może to być oszustwo, co do uczuć, a pondto, że nie uda mi się go uratować. Ostatnie słowa Tarocisty brzmiały: „Radzę Ci, skończ to jak najszybciej, ale czuję, że nie zrobisz tego, więc powiem Ci, że tylko będziesz przez niego cierpiał”.
Ile prawdy w tych słowach…nie zostawie „mojego” W.
Teraz nie wiem, czy mam wierzyć, narazie robię swoje, nie oddam swojego losu talii kart, choć powiedziały
To, co się stało później, przerosło moje oczekiwania. Usłyszałem historię mojego życia, tak jakbym sam ją opowiadał. Uderzyła mnie zadziwiająca zgodność szczegółów, o których wiedziałem tylko ja…Kurcze, jak to mozliwe, żeby obca osoba opowiadała mi, kim jest np. mój „schizol”, jak wyglada i czym się zajmuje??
Nistety końcówka opowieści o moim obecnym życiu, nie była zbyt optymistyczna. Karty tarota powiedziały, że ze strony „schizola” może to być oszustwo, co do uczuć, a pondto, że nie uda mi się go uratować. Ostatnie słowa Tarocisty brzmiały: „Radzę Ci, skończ to jak najszybciej, ale czuję, że nie zrobisz tego, więc powiem Ci, że tylko będziesz przez niego cierpiał”.
Ile prawdy w tych słowach…nie zostawie „mojego” W.
Teraz nie wiem, czy mam wierzyć, narazie robię swoje, nie oddam swojego losu talii kart, choć powiedziały
wtorek, 10 maja 2005
Nie mam pomysłu na tytuł….
Dziwny dzień dzisiaj. Wstałem i od razu miałem dobry humor. Nie wiem dlaczego, ale wczoraj nic szczególnego się nie wydarzyło, co mogło by być przyczyną mojego dzisiejszego nastroju.
Wszystko się od rana układało jak nigdy. Puściłem sobie muzyczkę (zmieniając płyty z prędkością światła) i tak się zasłuchałem, że mało brakowało, a spóźniłbym się na autobus. Ten dobry humor nie pozwolił mi OCZYWIŚCIE zaglądnąć rankiem do książki, aby sprawdzić co mnie obowiązuje na dzisiejsze kolokwium, ale na szczęście w drodze na uczelnie, pouczyłem się troszkę. I znów zaskoczenie, wystarczyło mi jednokrotne przeczytanie i już miałem wszystko w głowie. Dawno tak nie było…..Kolokwium było prościutkie, zdałem oczywiście na 5 i byłem z siebie bardzo dumny.
Potem porozmawiałem ze znajomymi o szykującym się niedługo wspólnym wyjeździe. Snucie planów, omawianie szczegółów wspólnej zabawy(oczywiście dobrej) sprawiło, że odbiegłem myślami od trosk życia i znalazłem się nad cudownym jeziorem, w pięknym domku i z osobami, które bardzo lubię. Niedługo ten krajobraz zobaczę na własne oczy…Jejku nie mogę się już doczekać….Jeszcze tylko kilkanaście dni!!
Dobry nastrój trwa nadal, mam nadzieje, że nieopuści mnie prędko….Czuję się teraz mocniejszy, mogę wstać i zacząć ze zdwojoną siłą walczyć z przeciwnościami tego świata.
Wszystko się od rana układało jak nigdy. Puściłem sobie muzyczkę (zmieniając płyty z prędkością światła) i tak się zasłuchałem, że mało brakowało, a spóźniłbym się na autobus. Ten dobry humor nie pozwolił mi OCZYWIŚCIE zaglądnąć rankiem do książki, aby sprawdzić co mnie obowiązuje na dzisiejsze kolokwium, ale na szczęście w drodze na uczelnie, pouczyłem się troszkę. I znów zaskoczenie, wystarczyło mi jednokrotne przeczytanie i już miałem wszystko w głowie. Dawno tak nie było…..Kolokwium było prościutkie, zdałem oczywiście na 5 i byłem z siebie bardzo dumny.
Potem porozmawiałem ze znajomymi o szykującym się niedługo wspólnym wyjeździe. Snucie planów, omawianie szczegółów wspólnej zabawy(oczywiście dobrej) sprawiło, że odbiegłem myślami od trosk życia i znalazłem się nad cudownym jeziorem, w pięknym domku i z osobami, które bardzo lubię. Niedługo ten krajobraz zobaczę na własne oczy…Jejku nie mogę się już doczekać….Jeszcze tylko kilkanaście dni!!
Dobry nastrój trwa nadal, mam nadzieje, że nieopuści mnie prędko….Czuję się teraz mocniejszy, mogę wstać i zacząć ze zdwojoną siłą walczyć z przeciwnościami tego świata.
Pierwszy kawałek układanki odnaleziony!!
Wrócę teraz na moment do początków tego skromnego bloga. Teraz jak na to patrze, to stwierdzam, że zacząłem go tworzyć ponieważ nie miałem NIKOGO z kim się mogłem moimi problemami i niewielkimi chwilami szczęścia podzielić. Pisanie, przelanie moich frustracji tutaj, dawało mi krótkotrwałe uspokojenie i wrażenie, że z czymś sie uporałem. Pomagało i pomaga mi to nadal, ale……
Nie wiem co się zmieniło, ale zacząłem doceniać osoby, które w jakimś stopniu są przy mnie i wysłuchują często moich rozterek na temat tylko i wyłącznie JEDNEJ osoby. Ciepłe słowa kierowane w moją stronę, czy powiedzenie : „Nie martw się, będzie dobrze” mają obecnie większe znaczenie niż kiedykolwiek indziej. Może rzeczywiście nie jestem taki zły, jak mi się wydawało….Te osoby dają mi teraz chwile uśmiechu i dzięki nim, przykładając głowę późną porą do poduszki, czuję, że jest ktoś tam, kto pomyśli choć przez chwilkę o mnie i komu jestem w jakimś stopniu bliski. Cóż mam powiedzieć, chyba tylko:
DZIĘKUJĘ WAM
Nie wiem co się zmieniło, ale zacząłem doceniać osoby, które w jakimś stopniu są przy mnie i wysłuchują często moich rozterek na temat tylko i wyłącznie JEDNEJ osoby. Ciepłe słowa kierowane w moją stronę, czy powiedzenie : „Nie martw się, będzie dobrze” mają obecnie większe znaczenie niż kiedykolwiek indziej. Może rzeczywiście nie jestem taki zły, jak mi się wydawało….Te osoby dają mi teraz chwile uśmiechu i dzięki nim, przykładając głowę późną porą do poduszki, czuję, że jest ktoś tam, kto pomyśli choć przez chwilkę o mnie i komu jestem w jakimś stopniu bliski. Cóż mam powiedzieć, chyba tylko:
DZIĘKUJĘ WAM