poniedziałek, 17 maja 2010

Trudno Tak

I znów upłynęło kilka miesięcy. Co raz rzadziej tu zaglądam, w sumie nie wiem dlaczego.
Czasem odnoszę wrażenie, że same smutne rzeczy tu się znajdują, a ja generalnie nie lubię się dołować. Generalnie...


Na zewnątrz ulewa. Pogoda ostatnio nam wybitnie nie sprzyja. I może to właśnie przez tą aurę mam taki a nie inny nastrój?
Nic mi się nie chce, mam dość ludzi, chętniej zamykam się w pokoju i ...
No właśnie...i czas mija...na niczym.


Co dziś zrobiłem?
Odwiozłem męża do pracy, wypiłem dwie kawy, przeczytałem 2 strony tekstu i oglądnąłem jeden odcinek serialu 'V".
I to wszystko od 6 rano...
Podsumujmy:
 - podwiezienie: 15 minut
 - 2 x kawa : 20 minut
 - czytanie: 5 minut
 - czas trwania odcinka : 40 minut


Suma: 80 minut.
Patrzę na zegar. Wybiła 22.00. Od momentu mojego przebudzenia minęło 16 godzin, więc co u licha robiłem przez ponad 14 ?
Normalnie wpadłem chyba w czarną dziurę ;/


No ale łudzę się, że jutro będzie lepiej. Coś się wydarzy, może porobię coś bardziej konstruktywnego niż do tej pory.


Obecnie jesteśmy z mężem na etapie poszukiwania współlokatora do mieszkania. Traf chciał, że od ubiegłego roku mieszkamy w olbrzymim mieszkaniu, w którym co jak co, 2 osoby to stanowczo za mało...no i oczywiście koszty. Bez pieniędzy ani rusz.
Ale stwierdzam, że chyba normalni ludzie nie chcą z nami mieszkać.
Np. ostatnio odezwał się koleś, który chciał wynająć pokój po to, by się móc bez przeszkód oddawać uciechom cielesnym co rusz to z kimś innym. Sorry stary, to nie burdel, szukaj innego adresu.
Z kolei inny zainteresowany, nie wiedząc czemu, założył, że szukamy osoby, która płaciłaby za czynsz w tzw. "naturze" .
Ludzie! Czy Wam się wszystko wyłącznie z seksem kojarzy ?
Czy tak trudno zrozumieć, że szukamy geja do mieszkania dlatego by można było się swobodnie poczuć, a nie wiecznie ukrywać ? I ta swoboda nie musi się wiązać z chodzeniem do łóżka ?
Ale znowu, liczę na to, że się ktoś zdrowy na umyśle odezwie....


Mąż dostał awans. Większe pieniądze, ale i jeszcze większa odpowiedzialność. Finał? Więcej czasu spędza w pracy, niż w domu. Nie mam mu tego za złe, staram się rozumieć. Ale mi też potrzeba trochę zainteresowania.
Moje potrzeby są równie ważne jak i jego. Staram się mu pomagać w miarę możliwości - podwieżć, zrobić jeść, by miał więcej czasu na odpoczynek. Ale czasem robi mi się smutno, bo sobie zdaję sprawę, że przecież cały czas siedzę sam.
Nawet nie chce mi się coraz bardziej na internet zaglądać.


O właśnie, a skoro mowa o internecie.
Kiedyś na blogu napisałem, że ludzie przychodzą i odchodzą, a na ich miejsce pojawiają się nowi.


I co? Miałem przyjaciela, albo moment - osobę, którą za przyjaciela uważałem. Najbliższego...Już go nie ma. Odszedł, pomimo wielu zapewnień. A niesmak pozostał. Może to enigmatyczne, ale postanowiłem sobie, że nie będę się bardziej w to zagłębiał.
Faktem jest, że im się robię starszy, tym ciężej mi jest zawiązać jakieś długoterminowe relacje z ludźmi. Może się robię coraz bardziej wymagający ?
Przerażające jest to, że tak naprawdę mam tylko 3 osoby, do których mogę gębę otworzyć.
Ktoś powie, nie liczy się ilość, tylko jakość - oczywiście, zgodzę się z tym. Ale co ja mam zrobić, skoro jedna osoba to mój mąż, druga mieszka w innej części Polski, a trzecia za rok, może dwa opuści granice tego kraju?
Ja czasem mam ochotę z kimś wyjść, spotkać się, pogadać o bzdurach. A tu nie ma nikogo;/
Czasem do kogoś zagadam na necie. Ale co z tego, jak w większości przypadków to albo:
a) ktoś nie odpowiada  na wiadomość,
b ) nie wpasowałem się w jego gust (co ma wygląd zewnętrzny do bycia kumplami?)
c) odpowiada na siłę, bo się boi powiedzieć, że nie ma ochoty na kontakt ze mną ?
Czy ja jestem głupi i nie widzę tego ?
Czy w czasach obecnych, aby nawiązać kontakt przyjacielsko - kumpelski trzeba czuć do siebie pociąg fizyczny? Ostatnie moje obserwacje skłaniają mnie do wniosków, że coraz bliżej nam do prymitywnych zwierząt (bo i zachowania są jak najbardziej prymitywne) niż do istot myślących.
Jeśli ktoś się poczuł dotknięty - przepraszam. Nie chcę uogólniać, czy szufladkować wszystkich, ale od dłuższego czasu nie napotkałem na osobę, która by chciała coś więcej.


Więc. Jeśli jest tam gdzieś osoba, ceniąca kontakt z żywym człowiekiem, która rozumie co to wzajemne porozumienie i potrafi się komunikować - ujawnij się, pisz do mnie! Takich ludzi szukam.
To obcowanie z rożnorodnymi ludźmi, ich poglądami, sposobem myślenia, kształtuje nasze wnętrze i jest niezbędne by się rozwijać.
A ja rozwijać się chcę i to z Waszą - mam nadzieję, pomocą.