...w końcu los stał się dla mnie łaskawszy?? Nie możliwe, hehehe...
Kończy się pierwszy miesiąc nowego roku akademickiego. A ja co?? Nie zaliczyłem nawet jednej przysłowiowej "kapy".
Czuję się tak, jakbym studiował na innej uczelni, a nie na Uniwersytecie Medycznym. Nawet przedmiot, który jest zmorą studentów na tym roku jakoś mi idzie...i potężne kolowkium udało się zdać za pierwszym podejściem-szok!
Oczywiście nie mogę powiedzieć, że mam to wszytsko za darmo. Uczę się rzeczywiście dużo, ale w przeciwieństwie do poprzednich lat...uczę się i ZDAJĘ.
Mam nadzieje, że taki stan będzie trwał dalej.
Muszę przyznać, że kolejne sukcesy mnie motywują do jeszcze bardziej wytężonej pracy.
Po za tym, staję się chyba coraz bardziej popularną osobą w Katowicach. Na moje zajęcia przychodzi coraz większa grupa osób. W tej chwili jest ich 10. Nieźle nieźle. Tylko zastanawiam się, jak zapytać szefa, czy obiecana podwyżka nie mogłaby być już od tego miesiąca. Na szczęście na to mam jeszcze około tygodnia...
Eh...stęskniłem się już strasznie straszniście za Miśkiem. Dobrze, że mam wolne od wtorku, tak więc jutro tylko do przeżycia 10 godzin zajęć, a potem wyruszam do Wrocławia!! W naszych planach pojawiło się m.in: wspólne gotowanie i odwiedzenie nowootwartego centrum handlowego MAGNOLIA PARK:)
Nie tracać więcej czasu, wracam do nauki. Jutro trzeba znów napisać "wejściówkę" i co najważniejsze, zdać ją!