Dawno tak nie było. Cisza…spokój.
W końcu mogłem bez żadnych niepokojących myśli spędzić wolny czas w domu. Wiem, że ta idylla jest chwilowa. Kiedyś trzeba będzie pozaliczać te wszystkie zaległości. Teraz jednak nie wydaje się to takie straszne jak parę dni temu:) Wierzę, że się uda( a przynajmniej staram się uwierzyć).
Leżę sobie wygodnie, piszę tego posta, a z radia leci „I WILL ALWAYS LOVE YOU”. Jeszcze jakiś czas temu, ta piosenka ( z resztą jak wiele innych ballad o miłości) wywolywała u mnie przykre uczucia. Łapałem melancholijne klimaty…a teraz?
Wspominam to, co było, ale nie sprawia mi to już tyle bólu, co kiedyś. Czy to oznacza, że zacząłem sobie dawać radę ze sobą i że w końcu dotarło do mnie, że już nigdy nie….
Ok…kończę na dziś. Idę coś przeczytać. W piątek mam egzamin i wolałbym go zdać przy pierwszym podejściu.
Trzymajcie kciuki!!
wtorek, 31 stycznia 2006
niedziela, 29 stycznia 2006
Warunki
Heh…na szczęścię się udało. Zostałem dopuszczny do sesji, co prawda warunkowo, ale to lepsze niż nic.
Pojawiło się światełko w tunelu:):):)
W tym miejscu chciałem podziękować wszystkim, którzy pomogli mi przetrwać te ciężkie chwile. Te osoby wiedzą, że o nie chodzi…A największe podziękowania należą się jednej osóbce, która wydała tyle kasy na rozmowy telefoniczne ze mną, że aż mi glupio, że do tego dopuściłem.
Dziękuję Ci najmocniej jak potrafię. Bardzo mi pomogłeś…
Pojawiło się światełko w tunelu:):):)
W tym miejscu chciałem podziękować wszystkim, którzy pomogli mi przetrwać te ciężkie chwile. Te osoby wiedzą, że o nie chodzi…A największe podziękowania należą się jednej osóbce, która wydała tyle kasy na rozmowy telefoniczne ze mną, że aż mi glupio, że do tego dopuściłem.
Dziękuję Ci najmocniej jak potrafię. Bardzo mi pomogłeś…
niedziela, 22 stycznia 2006
Szczęście...
Gdy jesteśmy szczęśliwi, zapominamy bardzo często o ludziach znajdujących się wokół nas. Skupiamy się na tym, co daje nam tą radość, nie patrząc na to, co jest wokoło nas.
Ale czy ci zapomniani, muszą się tak do końca z tym zgadzać??
Czasami chciałbym, by otaczali mnie tylko ludzie nieszczęśliwi, ponieważ mam wrażenie, że tylko oni potrafią szerzej spojżeć na otaczającą nas rzeczywistość.
Nie chcę się czuć jak piąte koło u wozu. Nie chcę by ktokolwiek oddzywał się do mnie tylko dlatego, że TAK WYPADA. To jest chyba gorsze niż powiedzenie jednego prostego słowa: „ŻEGNAJ”.
To jest bezsensnowne być otoczonym przez tłum ludzi, ale tak na prawdę być samotnym wśród nich..
Na przydkład teraz. W moim pokoju znajdują się prócz mnie trzy osoby, a tak na prawdę są one trzy i gdzieś tam ja, zupełnie z boku, w innej rzeczywistości.
Mówią coś…do mojej głowy dochodzą pojedyncze słowa, nieukładające się w logiczne zdania.
Mam ochotę stąd wyjść…ale dokąd? I tak wiem, że gdziekolwiek bym nieposzedł, trzeba będzie wrócić.
Próbuję uchwycić sens tego wszystkiego, bo czy dążenie do czegoś, bez określonego celu, jest logiczne??
Ale czy ci zapomniani, muszą się tak do końca z tym zgadzać??
Czasami chciałbym, by otaczali mnie tylko ludzie nieszczęśliwi, ponieważ mam wrażenie, że tylko oni potrafią szerzej spojżeć na otaczającą nas rzeczywistość.
Nie chcę się czuć jak piąte koło u wozu. Nie chcę by ktokolwiek oddzywał się do mnie tylko dlatego, że TAK WYPADA. To jest chyba gorsze niż powiedzenie jednego prostego słowa: „ŻEGNAJ”.
To jest bezsensnowne być otoczonym przez tłum ludzi, ale tak na prawdę być samotnym wśród nich..
Na przydkład teraz. W moim pokoju znajdują się prócz mnie trzy osoby, a tak na prawdę są one trzy i gdzieś tam ja, zupełnie z boku, w innej rzeczywistości.
Mówią coś…do mojej głowy dochodzą pojedyncze słowa, nieukładające się w logiczne zdania.
Mam ochotę stąd wyjść…ale dokąd? I tak wiem, że gdziekolwiek bym nieposzedł, trzeba będzie wrócić.
Próbuję uchwycić sens tego wszystkiego, bo czy dążenie do czegoś, bez określonego celu, jest logiczne??
sobota, 21 stycznia 2006
Czy to ma sens?
Tak sobie myślę, po co mi ten blog.
Z początku tutaj wyrzucałem z siebie wszelkie rozterki, bo z nikim się niemoglem nimi podzielić.
W momencie gdy wyjechałem na studia, kontakt z tymi lepszymi(??) znajomymi stał sie mocno ograniczony. Więc chciałem, by to miejsce stało się takim wirtualnym pamiętnikiem, by mogli tu wejść i przeczytać, co mi się przydarzyło przez okres mojej nieobecności…
Od 2 miesięcy żadna z tych osób nie zaglądnęła tutaj. Ja rozumiem, że są zajęci, mają własne życie, ale czy tak dużo wymagam?? 5 minut wystarczyłoby, by tu wejść i przeczytać.
Jednak nawet tego nie ma…ciekawe czy ktoś tak na prawdę pomyśli o mnie, co się ze mną dzieje itp…
Wiecie, z wieloma znajomymi teraz mam kontakt tylko za pomocą gg, tlena, czy maila. I teraz chyba dochodzę do wniosku, że dla wielu z moich znajomych istnieje tylko w momencie gdy moje słoneczko zmienia się z czerwonego na żółte…eh.
Z początku tutaj wyrzucałem z siebie wszelkie rozterki, bo z nikim się niemoglem nimi podzielić.
W momencie gdy wyjechałem na studia, kontakt z tymi lepszymi(??) znajomymi stał sie mocno ograniczony. Więc chciałem, by to miejsce stało się takim wirtualnym pamiętnikiem, by mogli tu wejść i przeczytać, co mi się przydarzyło przez okres mojej nieobecności…
Od 2 miesięcy żadna z tych osób nie zaglądnęła tutaj. Ja rozumiem, że są zajęci, mają własne życie, ale czy tak dużo wymagam?? 5 minut wystarczyłoby, by tu wejść i przeczytać.
Jednak nawet tego nie ma…ciekawe czy ktoś tak na prawdę pomyśli o mnie, co się ze mną dzieje itp…
Wiecie, z wieloma znajomymi teraz mam kontakt tylko za pomocą gg, tlena, czy maila. I teraz chyba dochodzę do wniosku, że dla wielu z moich znajomych istnieje tylko w momencie gdy moje słoneczko zmienia się z czerwonego na żółte…eh.
czwartek, 19 stycznia 2006
Jajecznica z 16 jaj i nocna wyprawa
Osiągnałem połowiczny sukces..przynajmniej tyle:) Kolokwium zdane….ale jeszcze zostało mi ich 6 w ciągu 4 dni:/
Mówią, że od nadmiaru głowa nieboli. Ja twierdzę, że z przeuczenia człowiek zaczyna wariować. czasami z moimi znajomymi mamy naprawdę dziwne pomysły…
Zaczęło się niewinnie. Kolacja: jajecznica z wędzoną kiełbasą, mniam mniam.
Po odbytej sjeście, koleżanka poprosiła mnie bym towarzyszył jej w zakupach. Nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że jej prośba pojawiła się około pierwszej w nocy. No nic…uznałem, że spacer dobrze mi zrobi.
Do wyprawy jednak postanowiło dołaczyć 2 moich współlokatorów. Nie wiem skąd, nie wiem jak, ale pojawiła się sugestia by pójść do tego sklepu w…fartuchach chirurgicznych, haha.
Ubraliśmy je na kurtki i wyruszyliśmy. Ekspedientka była dość mocno zdziwiona, widząc czwórkę młodych ludzi ubranych na biało, w dodatku robiących sobie zdjęcia…
Kolejnym naszym przystankiem stał się pobliski cmentarz. Nie wiem dlaczego, ale spacer uliczkami cmentarnymi wpłynął na mnie uspokajająco.
Gdy wychodziliśmy z cmentarza, przejerzdzał akurat wóz z ochroniarzami. Żałujcie, że nie widzieliście ich min, hahahaha.
Do akademika wróciliśmy po 3. Herbatka z miodem, potem ciepły prysznic, mmmm….jak słodko się spało.
Oczywiście o 7 trzeba było wstać, ale najważniejsze jest to, że wycieczka się udała.
Mówią, że od nadmiaru głowa nieboli. Ja twierdzę, że z przeuczenia człowiek zaczyna wariować. czasami z moimi znajomymi mamy naprawdę dziwne pomysły…
Zaczęło się niewinnie. Kolacja: jajecznica z wędzoną kiełbasą, mniam mniam.
Po odbytej sjeście, koleżanka poprosiła mnie bym towarzyszył jej w zakupach. Nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że jej prośba pojawiła się około pierwszej w nocy. No nic…uznałem, że spacer dobrze mi zrobi.
Do wyprawy jednak postanowiło dołaczyć 2 moich współlokatorów. Nie wiem skąd, nie wiem jak, ale pojawiła się sugestia by pójść do tego sklepu w…fartuchach chirurgicznych, haha.
Ubraliśmy je na kurtki i wyruszyliśmy. Ekspedientka była dość mocno zdziwiona, widząc czwórkę młodych ludzi ubranych na biało, w dodatku robiących sobie zdjęcia…
Kolejnym naszym przystankiem stał się pobliski cmentarz. Nie wiem dlaczego, ale spacer uliczkami cmentarnymi wpłynął na mnie uspokajająco.
Gdy wychodziliśmy z cmentarza, przejerzdzał akurat wóz z ochroniarzami. Żałujcie, że nie widzieliście ich min, hahahaha.
Do akademika wróciliśmy po 3. Herbatka z miodem, potem ciepły prysznic, mmmm….jak słodko się spało.
Oczywiście o 7 trzeba było wstać, ale najważniejsze jest to, że wycieczka się udała.
środa, 18 stycznia 2006
Został mi jeden dzień. Mam nadzieję, że we czwartek zrealizuje to, co sobie zaplanowałem. Oby się udało..
Dziwi mnie jeden fakt. Gdy wracam do domu, od razu łapie doły z powodu braku kogoś i z powodu niepowodzeń na studiach. Sytuacja na uczelni może nie jest tragiczna, ale jest na prawdę źle…
Gdy wracam do akademika, te złe nastroje mnie na jakiś czas opuszczają. Są momenty kryzysowe, ale nie mają one tak ciężkiego przebiegu jak te przeżywane w domu. Może tu po prostu nie ma czasu na myślenie o tym. Tutaj trzeba się uczyć, uczyć i uczyć…
Dziwi mnie jeden fakt. Gdy wracam do domu, od razu łapie doły z powodu braku kogoś i z powodu niepowodzeń na studiach. Sytuacja na uczelni może nie jest tragiczna, ale jest na prawdę źle…
Gdy wracam do akademika, te złe nastroje mnie na jakiś czas opuszczają. Są momenty kryzysowe, ale nie mają one tak ciężkiego przebiegu jak te przeżywane w domu. Może tu po prostu nie ma czasu na myślenie o tym. Tutaj trzeba się uczyć, uczyć i uczyć…
niedziela, 15 stycznia 2006
Nieskładne myśli
Bez sensu…bez ładu…bez składu…
1. Jak wiele krzyku może kryć milczenie??
2. Kładę się do łóżka z nadzieją, że JUTRO nie nastąpi…
3. Czas leczy rany, ale blizny zostają…
1. Jak wiele krzyku może kryć milczenie??
2. Kładę się do łóżka z nadzieją, że JUTRO nie nastąpi…
3. Czas leczy rany, ale blizny zostają…
sobota, 14 stycznia 2006
Znów mnie dopadło
Uczucie totalnej pustki. Mam powoli dość mówienia o swoich problemach i rozterkach znajomym. Oni mają swoje problemy, a i tak niepomogą mi. Nie mogą…
Dobre słowo już mi niewystarczy…
Wracam do domu i co? Brak wpsarcia, ciepłego słowa. Nie mogę się przyznać jak mi ciężko, dlatego zmuszam się do udawania uśmiechu i mówienia, że wszystko ok…Niektórym moim kolegom i koleżankom też oszczędzam tych czarniejszych opowieści. Bo i po co mają wiedzieć…
Brak mi namacalnego wsparcia. Chciałbym na własnej skórze poczuć oddech życzliwej osoby, która nie wiem co zrobi, ale jakoś mi pomoże z tym wszystkim.
Z drugiej strony, chciałbym się gdzieś schować, odizolować od wszystkiego i wszystkich…
Są momenty kiedy mam ochotę wykrzyczeć do wszystkich: DAJCIE WY MI WSZYSCY ŚWIĘTY SPOKÓJ!!
Jednak się hamuję, czemu oni winni??…niczemu.
Czy winnym ja??…może trochę
Odpowiedź:…..nie wiem
Czy ją kiedyś znajdę??….nie wiem
Co wiem??….nic nie wiem.
Dziękuję za uwagę wszystkim…
Dobre słowo już mi niewystarczy…
Wracam do domu i co? Brak wpsarcia, ciepłego słowa. Nie mogę się przyznać jak mi ciężko, dlatego zmuszam się do udawania uśmiechu i mówienia, że wszystko ok…Niektórym moim kolegom i koleżankom też oszczędzam tych czarniejszych opowieści. Bo i po co mają wiedzieć…
Brak mi namacalnego wsparcia. Chciałbym na własnej skórze poczuć oddech życzliwej osoby, która nie wiem co zrobi, ale jakoś mi pomoże z tym wszystkim.
Z drugiej strony, chciałbym się gdzieś schować, odizolować od wszystkiego i wszystkich…
Są momenty kiedy mam ochotę wykrzyczeć do wszystkich: DAJCIE WY MI WSZYSCY ŚWIĘTY SPOKÓJ!!
Jednak się hamuję, czemu oni winni??…niczemu.
Czy winnym ja??…może trochę
Odpowiedź:…..nie wiem
Czy ją kiedyś znajdę??….nie wiem
Co wiem??….nic nie wiem.
Dziękuję za uwagę wszystkim…
piątek, 13 stycznia 2006
Małe promyczki
I proszę. O to kolejny wiersz dedykowany DLA MNIE!!!
Chyba są jednak ludzie, którzy mnie lubią:)
Chyba są jednak ludzie, którzy mnie lubią:)
„Moje Landrynki”
bardzo chciałbym
za to wiele dałbym
by być tak pewnym
nie przesadnie wylewnym
rzecząc:
rozumiem…
chociaż rymować nie umiem
zapewne nigdy nie będę,
choć może byłoby błędem
stwierdzić tak?
wszak…
lubię Cię bardzo
może inni wzgardzą…
ale głupim ten kto
gardzi – sam wiesz jak to
trzeba tym kimś być
trzeba jakos żyć
wciąż tylko się kryć?
to wyjściem nie jest
choć słyszysz każdy szelest
a raniące słowo boli.
myślisz dość już tej niedoli
może chciałbyś się uwolnić?
przy tym jeszcze nie pobłądzić?
ale przecież szczęścia pragniesz
miłości łakniesz…
i gdy tych zabraknie…
jak zjawa przeminie, zniknie
to co najcenniejsze
to co najcieplejsze
to co najpiękniejsze
najsilniejsze, najpotężniejsze
najdelikatniejsze
najczulsze
najlżejsze…
i nie ma substytutu!
choćby z instytutu
gdzie zwą to tak niewinnie
zwinnie, dziecinnie
- chorobą!
bo myślą głową!
pojmują rozumem,
a nie sercem…
pamiętaj misiu yogi:)
żeś memu sercu drogi
wprawiasz mnie w stan błogi
tak bardzo niepojęty
ezoteryczny, nieogarnięty…
na bok szwindle i przekręty
mówię poważnie
całkiem rozważnie
razem – jakos raźniej…
R.
środa, 11 stycznia 2006
Ukryć się!!!
Najchętniej skuliłbym się, schował pod kołdrą i nigdzie się niepokazywał. Mam dość tego wszystkiego, nic mi się nie chce udać, a jeśli już się dobrze zapowiada, to oczywiście skutki są tragiczne.
Czy normalne jest to, że wstając rano, mówię: „NIENAWIDZĘ SWOJEGO ŻYCIA??”
Czy normalne jest to, że wstając rano, mówię: „NIENAWIDZĘ SWOJEGO ŻYCIA??”