wtorek, 26 czerwca 2007

Hurra


Godzina 12:00 : Robert: Przyjechałbyś do Wrocławia?
Godzina 15:20: Siedzę w pociągu....

poniedziałek, 25 czerwca 2007

Wielkie powroty


Ok. Zaniedbałem bloga, zaniedbałem Was. Czas to wszystko naprawić.

Może po krótce opisze co u mnie...
W czerwcu wóciła moja mama z zagranicy. Im bliżej było jej przyjazdu, tym ja dostawałem większego stresu. Najpierw musiałem dokładnie posprzątać pokój, żeby moja mamusia nie narzekała na stan mieszkania. A tak na serio, sprzątanie polegało na usunięciu wszelakich śladów moich podróży do Wrocławia...
Póki co, chyba nic nie znalazła, bo w domu spokojnie i cicho. Żadnych pretensji ani głupich uwag...ciekawe na jak długo.

W czerwcu czekał mnie również poważny egzamin. Od niego zależało nie tylko to, czy wrócę na normalny tok studiów, ale też zdanie tego egzaminu oznaczało, że mogę ubiegać się o przenosiny na inną uczelnię. Niestety utknąłem w katowicach. Oblałem...
Bardziej dobił mnie jednak fakt tego, że o kolejny rok musimy z Robertem przesunąć plany wspólnego życia obok siebie.
Po za tym nie wiem, kiedy się znowu zobaczymy. Ja mam już wakacje, siedzę w akademiku i bąki zbijam, a Misiak się męczy podczas sesji.
Uznaliśmy, że na czas jego egzaminów, nie będę mu zawracał głowy swoimi odwiedzinami, bo oboje wiemy, że wtedy z nauki nic by nie wyszło...
W piątek muszę się wyprowadzić z akademika, a więc skończą się swobodne wypady. Znowu trzeba będzie w domu kłamać, że jadę na parę dni do "znajomych"...

piątek, 8 czerwca 2007

Żyję, żyję


Chyba tak długiej nieobecności na moim blogu jeszcze nie było. Najwyższy czas wrócić do pisania.
Ostatni miesiąc był dość pracowity. Maj upłynął mi na walczeniu o:
1. zaliczenia
2. chłód w pokoju (było prawie 30 stopni)
3. uśmierzenie bólu w klatce piersiowej
Na szczęście wszystko potoczyło się po mojej myśli.
Po za tym, mogę się już pochwalić, że od prawie miesiąca jestem szczęśliwym posiadaczem laptopa. Hehe… Gonię trochę postęp techniczny.
Zaczął się czerwiec…Przede mną ostatni, najcięższy egzamin złożony z 3 części. Nie mam kompletnie pomysłu, jak się do niego przygotować. Materiału jest tyle, że nie uda się przerobić wszystkiego, o nauczeniu nie wspominając. Mam jednak nadzieję, że uda mi się w końcu odnieść sukces i zaliczyć wszystko jeszcze w czerwcu, bo od lipca chciałbym zacząć pracować. Pytanie tylko gdzie…