Koniec marca, a ja nie zrobiłem nic.
Tak mili Państwo, ostatni rok medycyny rządzi się własnymi prawami.
Sesja: letnia - semestr: dwunasty - liczba egzaminów: 8.
No kogoś pogrzało jednym słowem. A w zimowym były tylko dwa. Może i duże to były egzaminy, ale czy nie można było czegoś mniejszego dołożyć, np. anestezjologii albo psychiatrii ?
Mało tego, mamy tylko 2 tygodnie na te egzaminy. BEZ KOMENTARZA!
Na szczęście starostce udało się poustalać w miarę sensownie, w te bezsensownej sytuacji, rozkład egzaminów.
Więc aby jakoś to zdać, powinienem się zacząć już przygotowywać.
Ale powtórzę to, co zwykle mówię: nie chce mi się jak szlag.....
sobota, 24 marca 2012
czwartek, 22 marca 2012
Staram się.
Mimo pozbawienia środków do życia, staram się zachowywać optymizm i skupiać na rzeczach ważnych.
Nie ukrywam, że w dużej mierze to zasługa mojej drugiej połówki...
Staram się zająć czymś ważnym - praca naukowa, praca dodatkowa itp. Chciałbym zakończyć projekt, który jakiś czas temu zacząłem.
Pomimo, że nie jestem typem "myśliciela", podróże komunikacją miejską ostatnio sprawiają, że zamyślam się nad własnym życiem, tym co niedługo nastąpi...
Za 3 miesiące kończę studia. I choć przez ich większą część marzyłem o tym, by się to wreszcie skończyło, tak obecnie jestem przerażony tym, co będzie po nich...
Niestety, te kilka lat wcale nie przygotowały mnie do pracy w zawodzie.
Więc od jesieni, zostanę rzucony na głęboką wodę.
Ta myśl jest coraz bardziej uporczywa, czy dam radę, jak będzie...
Nie ukrywam, że w dużej mierze to zasługa mojej drugiej połówki...
Staram się zająć czymś ważnym - praca naukowa, praca dodatkowa itp. Chciałbym zakończyć projekt, który jakiś czas temu zacząłem.
Pomimo, że nie jestem typem "myśliciela", podróże komunikacją miejską ostatnio sprawiają, że zamyślam się nad własnym życiem, tym co niedługo nastąpi...
Za 3 miesiące kończę studia. I choć przez ich większą część marzyłem o tym, by się to wreszcie skończyło, tak obecnie jestem przerażony tym, co będzie po nich...
Niestety, te kilka lat wcale nie przygotowały mnie do pracy w zawodzie.
Więc od jesieni, zostanę rzucony na głęboką wodę.
Ta myśl jest coraz bardziej uporczywa, czy dam radę, jak będzie...
czwartek, 8 marca 2012
Zostałem żebrakiem
Tak jak w tytule.
I nie z własnej winy, głupoty.
Dzięki "kochającym", zawsze o mnie dbającym rodzicom.
Nagle przestało im odpowiadać finansowanie mojego życia w czasie studiów. Mimo, że ustalaliśmy, że gdy tylko pójdę na staż, koniec z utrzymywaniem mnie.
Najgorsza jest ta hipokryzja, która z nich bije.
Zawsze się starałem pokazywać im, że ilość pieniędzy jaką na mnie łożą, jest dla mnie wystarczająca. Głupio by mi było prosić o więcej.
Czasem musiałem więc bardziej zacisnąć pasa.
A oni się ciągle dopytywali, prosili, że gdyby coś było nie tak, mam powiedzieć, to dadzą więcej.
Aż tu nagle taki numer. Trach - koniec pieniędzy, radź sobie sam....
Dobrze, że chociaż oszczędności udało mi się uzbierać.
PS.
Pisał do mnie jeden medyk.
Chciałem Ci odpowiedzieć, ale system zwrócił mi komunikat, że Twój adres e-mailowy nie istnieje.
Jeśli jeszcze czytasz mojego bloga, proszę, odezwij się :)
I nie z własnej winy, głupoty.
Dzięki "kochającym", zawsze o mnie dbającym rodzicom.
Nagle przestało im odpowiadać finansowanie mojego życia w czasie studiów. Mimo, że ustalaliśmy, że gdy tylko pójdę na staż, koniec z utrzymywaniem mnie.
Najgorsza jest ta hipokryzja, która z nich bije.
Zawsze się starałem pokazywać im, że ilość pieniędzy jaką na mnie łożą, jest dla mnie wystarczająca. Głupio by mi było prosić o więcej.
Czasem musiałem więc bardziej zacisnąć pasa.
A oni się ciągle dopytywali, prosili, że gdyby coś było nie tak, mam powiedzieć, to dadzą więcej.
Aż tu nagle taki numer. Trach - koniec pieniędzy, radź sobie sam....
Dobrze, że chociaż oszczędności udało mi się uzbierać.
PS.
Pisał do mnie jeden medyk.
Chciałem Ci odpowiedzieć, ale system zwrócił mi komunikat, że Twój adres e-mailowy nie istnieje.
Jeśli jeszcze czytasz mojego bloga, proszę, odezwij się :)