Wszyscy na pewno znają historię tragicznej śmierci dziewczynki z Sosnowca.
Tą sprawę obserwuję od samego początku. Zawsze mi tu coś nie pasowało.
Ale na prawdę nóż mi się w kieszeni otwiera jak widzę, co telewizja wyprawia.
Z rodziców robić celebrytów? Ohh jej, jak wszyscy im "współczują".
A ja się pytam, czy ktoś, kto traci dziecko myśli o tym, by przed kamerami opowiadać, jak mu to jest ciężko, jak duża jest nienawiść ludzi?
A już największy idiotyzm to urywek "Rozmów w toku".
- "Nie możemy na ulice wyjść, wszyscy nas rozpoznają, musimy się ukrywać"
To po cholere, co rusz widzę wasze twarze w tv, gazetach?
Idziemy w kierunku Stanów Zjednoczonych - gdzie już nie liczy się człowiek, liczy się tylko kasa, jaką można zarobić na czyjejś tragedii...
Rodzice Madzi są dla mnie ludźmi przegranymi.
Ale czy ktoś się zastanowił co z ich rodzicami? Jak oni się muszą czuć?