piątek, 15 października 2010

Uff.....


Ok, otarłem się o "śmierć"...ale jakoś się udało.
Chociaż jakoś nie dociera to do mnie - cieszę się, że pewien etap mam już za sobą...
I kolejny raz sprawdziło się stare powiedzenie: "prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie" - im dziękuję, bo wiem, że sam nie dałbym temu rady.
I znowu wraca jeden temat...co zrobić z NIM....czas upływa, a ja...dalej chciałbym...tylko co?

niedziela, 26 września 2010

30

30.09.2010
Przyda się wsparcie...z każdej możliwej strony.
Tak źle jeszcze nie było :(

wtorek, 31 sierpnia 2010

Sen

Miałem dziś ciekawy sen...Bardzo miły, zmysłowy...rzekłbym, że mocno erotyczny.
Heh, rzadko śnią mi się takie rzeczy, ale jak już, to nie znam osób biorących w nich udziału.
Tym razem było inaczej...byliśmy My i ON. Sceneria dość futurystyczna, bo prezentowała atak kosmitów na Ziemię, hahaha.
I w tej rzeczywistości nasza trójka...trzy ciała zatopione w ekstazie...Byliśmy dla siebie, dla przyjemności, uczucia. Nic innego wokół nie liczyło się.
Obudziłem się i stwierdziłem, że przecież ja Go znam...I zatęskniłem, tak mocno, że pomimo wielu przykrych wydarzeń jakie się zdarzyły, na powrót zapragnąłem z nim porozmawiać...
Wydawało mi się, że łączyła nas szczególna więź. Coś, co jest ponad podziałami, konfliktami.
Od jakiegoś czasu nie wiem co myśleć. Bo z jednej strony, smutek z powodu słów zaadresowanych do mojej osoby, a z drugiej pustka.... I to cholerne wewnętrzne rozdarcie towarzyszy mi już kilka miesięcy.
Myślałem, że wraz z upływem czasu, zapomne...Ale była to chyba zbyt ważna osoba dla mnie...

poniedziałek, 12 lipca 2010

Pięć kółek

Czasami zastanawiam się, czy ze mną jest wszystko w porządku. Co takiego robię, że ludzie się zniechęcają do mojej osoby?
Od bardzo długiego czasu nie udało mi się zawiązać żadnej nowej znajomości. Ba, powiem więcej, te znajomości które były dotychczas - same zaczęły się oddalać ode mnie. I to nie dlatego, że czekam aż ktoś spadnie mi z nieba i zagada...
Jaki tego finał?
Mieszkam w dużym mieście na Śląsku i jestem samotny… Nie ma z kim wyjść, pogadać, wypić piwa.
Jest oczywiście mąż, ale ileż można sobie siedzieć na przysłowiowej głowie.


Nie wiem, co robie źle, że nie mam znajomych. A może to świat zwariował, a nie ja? Już sam nie wiem co myśleć.


Nawet ostatnio, gdy wprowadzili się nowi lokatorzy, starałem się z nimi jakąś nić porozumienia nawiązać - niestety bezskutecznie. Mówimy sobie "cześć" i tyle…
Przykro mi się robi, że pomimo moich prób, oni nie podejmują żadnego kontaktu ze mną, natomiast bez kłopotu znajdują kontakt z mężem.
No ale cóż..może znowu robię nieświadomie coś, co ich odpycha.
Nie sądziłem, że na własnym mieszkaniu stwierdzę, że czuję się jak piąte koło u wozu, że lepiej wszyscy funkcjonują jak mnie nie ma - spędzają wspólnie wieczory, piją, gadają. A gdy ja jestem, każdy siedzi w swoim pokoju i nosa nie wychyla...
A ja?
Studiów nie ma, pracy nie opłaca się szukać, więc każdy dzień wygląda podobnie. Wstaję i czekam, aż Robert wróci z pracy. Może coś porobimy razem? Może miło minie czas?
Ale i tak zdarza się, że jest zmęczony, za późno wróci, a następnego dnia ma na wczesną godzinę, więc musi się położyć.
I w tym wszystkim zostaję sam. Więc co robię? Gapie się w ten durny ekran komputera i …. I no właśnie nic… nic konstruktywnego nie robię. I tak mija godzina za godziną. Gdy jest już bardzo źle, robię drinka - może humor się poprawi, albo zachce mi się szybciej spać. I w ten o to sposób zaczynam nadużywać alkoholu. Heh… ktoś mi powiedział, że pisana mi jest przyszłość alkoholika - więc chyba zaczyna się to powoli sprawdzać.
Nie chce mi się już udawać, że jest ok., uśmiechać się itp. Z resztą, gdy ktoś mnie ma w dupie, to czy mam być jeszcze bardziej słodki? Po co? Chyba tylko po to, by się znaleźć jeszcze głębiej…Sorry, ale taka lokalizacja mi N-I-E-O-D-P-O-W-I-A-D-A !

poniedziałek, 17 maja 2010

Trudno Tak

I znów upłynęło kilka miesięcy. Co raz rzadziej tu zaglądam, w sumie nie wiem dlaczego.
Czasem odnoszę wrażenie, że same smutne rzeczy tu się znajdują, a ja generalnie nie lubię się dołować. Generalnie...


Na zewnątrz ulewa. Pogoda ostatnio nam wybitnie nie sprzyja. I może to właśnie przez tą aurę mam taki a nie inny nastrój?
Nic mi się nie chce, mam dość ludzi, chętniej zamykam się w pokoju i ...
No właśnie...i czas mija...na niczym.


Co dziś zrobiłem?
Odwiozłem męża do pracy, wypiłem dwie kawy, przeczytałem 2 strony tekstu i oglądnąłem jeden odcinek serialu 'V".
I to wszystko od 6 rano...
Podsumujmy:
 - podwiezienie: 15 minut
 - 2 x kawa : 20 minut
 - czytanie: 5 minut
 - czas trwania odcinka : 40 minut


Suma: 80 minut.
Patrzę na zegar. Wybiła 22.00. Od momentu mojego przebudzenia minęło 16 godzin, więc co u licha robiłem przez ponad 14 ?
Normalnie wpadłem chyba w czarną dziurę ;/


No ale łudzę się, że jutro będzie lepiej. Coś się wydarzy, może porobię coś bardziej konstruktywnego niż do tej pory.


Obecnie jesteśmy z mężem na etapie poszukiwania współlokatora do mieszkania. Traf chciał, że od ubiegłego roku mieszkamy w olbrzymim mieszkaniu, w którym co jak co, 2 osoby to stanowczo za mało...no i oczywiście koszty. Bez pieniędzy ani rusz.
Ale stwierdzam, że chyba normalni ludzie nie chcą z nami mieszkać.
Np. ostatnio odezwał się koleś, który chciał wynająć pokój po to, by się móc bez przeszkód oddawać uciechom cielesnym co rusz to z kimś innym. Sorry stary, to nie burdel, szukaj innego adresu.
Z kolei inny zainteresowany, nie wiedząc czemu, założył, że szukamy osoby, która płaciłaby za czynsz w tzw. "naturze" .
Ludzie! Czy Wam się wszystko wyłącznie z seksem kojarzy ?
Czy tak trudno zrozumieć, że szukamy geja do mieszkania dlatego by można było się swobodnie poczuć, a nie wiecznie ukrywać ? I ta swoboda nie musi się wiązać z chodzeniem do łóżka ?
Ale znowu, liczę na to, że się ktoś zdrowy na umyśle odezwie....


Mąż dostał awans. Większe pieniądze, ale i jeszcze większa odpowiedzialność. Finał? Więcej czasu spędza w pracy, niż w domu. Nie mam mu tego za złe, staram się rozumieć. Ale mi też potrzeba trochę zainteresowania.
Moje potrzeby są równie ważne jak i jego. Staram się mu pomagać w miarę możliwości - podwieżć, zrobić jeść, by miał więcej czasu na odpoczynek. Ale czasem robi mi się smutno, bo sobie zdaję sprawę, że przecież cały czas siedzę sam.
Nawet nie chce mi się coraz bardziej na internet zaglądać.


O właśnie, a skoro mowa o internecie.
Kiedyś na blogu napisałem, że ludzie przychodzą i odchodzą, a na ich miejsce pojawiają się nowi.


I co? Miałem przyjaciela, albo moment - osobę, którą za przyjaciela uważałem. Najbliższego...Już go nie ma. Odszedł, pomimo wielu zapewnień. A niesmak pozostał. Może to enigmatyczne, ale postanowiłem sobie, że nie będę się bardziej w to zagłębiał.
Faktem jest, że im się robię starszy, tym ciężej mi jest zawiązać jakieś długoterminowe relacje z ludźmi. Może się robię coraz bardziej wymagający ?
Przerażające jest to, że tak naprawdę mam tylko 3 osoby, do których mogę gębę otworzyć.
Ktoś powie, nie liczy się ilość, tylko jakość - oczywiście, zgodzę się z tym. Ale co ja mam zrobić, skoro jedna osoba to mój mąż, druga mieszka w innej części Polski, a trzecia za rok, może dwa opuści granice tego kraju?
Ja czasem mam ochotę z kimś wyjść, spotkać się, pogadać o bzdurach. A tu nie ma nikogo;/
Czasem do kogoś zagadam na necie. Ale co z tego, jak w większości przypadków to albo:
a) ktoś nie odpowiada  na wiadomość,
b ) nie wpasowałem się w jego gust (co ma wygląd zewnętrzny do bycia kumplami?)
c) odpowiada na siłę, bo się boi powiedzieć, że nie ma ochoty na kontakt ze mną ?
Czy ja jestem głupi i nie widzę tego ?
Czy w czasach obecnych, aby nawiązać kontakt przyjacielsko - kumpelski trzeba czuć do siebie pociąg fizyczny? Ostatnie moje obserwacje skłaniają mnie do wniosków, że coraz bliżej nam do prymitywnych zwierząt (bo i zachowania są jak najbardziej prymitywne) niż do istot myślących.
Jeśli ktoś się poczuł dotknięty - przepraszam. Nie chcę uogólniać, czy szufladkować wszystkich, ale od dłuższego czasu nie napotkałem na osobę, która by chciała coś więcej.


Więc. Jeśli jest tam gdzieś osoba, ceniąca kontakt z żywym człowiekiem, która rozumie co to wzajemne porozumienie i potrafi się komunikować - ujawnij się, pisz do mnie! Takich ludzi szukam.
To obcowanie z rożnorodnymi ludźmi, ich poglądami, sposobem myślenia, kształtuje nasze wnętrze i jest niezbędne by się rozwijać.
A ja rozwijać się chcę i to z Waszą - mam nadzieję, pomocą.

sobota, 20 marca 2010

Żal

Komputer ważniejszy ode mnie.
Przegrać walkę z maszyną - to żałosne.
Czuję się żałośnie :(