sobota, 20 kwietnia 2013

10...

kilogramów mniej.
Waga się trzyma, co cieszy.
Czy to dużo, czy mało? Biorąc pod uwagę wysiłek włożony w to, aby pozbyć się niechcianego tłuszczyku to muszę przyznać, że wynik jest satysfakcjonujący. Ktoś inny mógłby stwierdzić inaczej.
Ile się pozbywałem nadmiaru wagi? Przeszło 3 lata. O zgrozo, tyle Ci to zajęło? - można by spytać. Tak, tyle mi to zajęło, bo nie poszedłem za wskazówkami wielu dietetyków internetowych. Dieta kopenhaska, Ducana, oxfordzka itd. Wymieniać można by w nieskończoność. Ale czy to ma coś wspólnego ze zdrowym odżywianiem?

Na studiach mówiono nam, że dieta to nic innego jak racjonalne i zbilansowane odżywianie, a te wszystkie pomysły, które co jakiś czas stają się "modne" są niczym innym jak głodzeniem się!
Poza tym, ja nie jestem osobą, która restrykcyjnie podchodzi do tego co ma jeść, a czego nie.
Więc poszedłem na łatwiznę. Przede wszystkim ograniczyłem ilość pochłanianego pożywienia. Kolejnym krokiem było zaprzestanie słodzenia herbaty. I wiecie co? Waga zaczęła systematycznie spadać. Nadal jem słodycze, chyba od tego się nie powstrzymam, ale jest ich dużo dużo mniej. Gdybym do tego dołączył systematyczny wysiłek fizyczny, to by dopiero był efekt!! Ale niestety, nie lubię się ruszać i to jest mój najgorszy mankament. Idzie lato, w planach wyjazd w ciepłe rejony. Fajnie by było chociaż spojrzeć w lustro i paru rzeczy już nie dostrzec. Liczę na to, że się zmobilizuję i chociaż w domu porobię przysłowiowe "brzuszki" .