poniedziałek, 28 stycznia 2008
Takie sobie gadanie
Wszystko się błyskawicznie zmienia i zamienia.
Czasem się zastanawiam, jak to się dzieje, że w naszym środowisku (gejów) tak szybko zastępuje się jedną osobę inną. "To był mój najlepszy przyjaciel-teraz mam innego, tego gościa kiedyś kochałem najmocniej-teraz kocham jeszcze bardziej...innego".
Tak spojrzałem wstecz, na to co było...kiedyś. Było trochę tych "best friend'ów". Zawsze mi się wydawało, że będą na długo, może na zawsze...Dbałem, starałem się pielęgnować te znajomości. A i tak po pewnym czasie odchodzą...pojawiają się inni, którzy mają szansę stać się tym bliskim, stają się nim i ... znów odchodzą.
Eks chciał być przyjacielem...nie wiem nawet teraz czy jeszcze żyje.
Inny chciał być przyjacielem...teraz pisze tylko wtedy, gdy czegoś potrzebuje.
Kolejna osoba-zbyt już zajęta swoim życiem, by pomyśleć o kimś na drugim końcu Polski.
Nowy chłopak-polubiłem, spotkałem się, jest teraz ważny...ale na jak długo?Kiedy mnie "porzuci"?
Dobrze, że przynajmniej Robert pozostaje moim najlepszym przyjacielem i równocześnie najwspanialszym partnerem. Nie wiem, co by było, gdybym i jego stracił...
sobota, 12 stycznia 2008
Trick
Ok. Na wstępie przyznaje się. Do napisania właśnie tej notki skłonił mnie film "Trick" w reżyserii Jima Fall'a z 1999 roku.
W skrócie film mógłbym opisać jako historię młodego, zabugionego chłopaka, któremu do szczęścia brakuje miłości i chyba wystawienia własnego musicalu. Aż tu nagle okazuje się, że miłośc dopada go w najdziwniejszym miejscu - barze z tancerzami go-go.
Film pokazuje w bardzo ciekawym ujęciu momenty pierwszego zakochania, gdy wszystko staje się bardziej kolorowe, łatwiejsze.
Przypomniało mi to czasy, gdy poznałem Roberta, gdy go pokochałem. Wtedy czułem się tak lekki, że unosiłem się 10 cm nad ziemią, budziłem się z uśmiechem na twarzy, a każde spotkanie wywoływało wiele niesamowitych emocji. Wiedziałem, że znalazłem swoje miejsce na ziemi...przy nim:)
Wracając do filmu. Strasznie polubiłem piosenkę końcową - "Trick of Fate" wykonywaną przez Valerie Pinkston. Chciałem ją tu umieścić, byście mogli ją też posłuchać, ale niestety serwis blogowy nie uwzględnił takiej możliwości;/
Cóż wklejam tekst oryginalny i to: http://waterflower2007.tripod.com/trickoffate.html
Szczerze polecam!
I never thought I'd find someone like you
Though in my every fantasy I saw you everyday
I thought there was no way - to make my dream come true
I always thought that I would be alone
Afraid to dream that anyone was ever gonna see
The love inside of me - but how could I have known
A trick of fate would bring us together
A trick of fate would alter our lives
We had to wait it seemed like forever
But never say never to a trick of fate
What were the chances I'd be here with you
That after all the lonely years of searching everywhere
I'd turn and you'd be there - from clear out of the blue
Our lives are in the hands of destiny
And though we try to take control
That's not the way it goes - a higher power knows
How it's supposed to be
A trick of fate brought us together
A trick of fate altered our lives
We had to wait it seemed like forever
But never say never to a trick of fate
And now, something has begun - something very new
And suddenly the future's looking bright
Somehow when two hearts beat as one, fairy tales come true
And anything seems possible tonight
A trick of fate brought us together
A trick of fate altered our lives
We had to wait it seemed like forever
But never say never to a trick of fate
It just goes to show
That you never know
Where love's gonna grow
- It's a trick of fate
sobota, 5 stycznia 2008
Jak w domu
Przyzwyczaiłem się do Twojej obecności.
Do tego, że mogłem się budzić i zasypiać obok Ciebie.
Do tego, że mogłem Cię witać każdego dnia czymś dobrym, a Ty odwdzięczałeś się mi uśmiechem.
Lubię jak się uśmiechasz....
Cholera, przyzwyczaiłem się tak mocno, że gdy zdrzemnąłem się zaraz po Twoim wyjeździe, obudził mnie dotyk Twojego noska niuchającego mi do ucha...Niestety, był to tylko sen, ale jaki realny....
Codzienne życie z Tobą jest czymś wspaniałym, czymś czego mi zawsze brakowało w życiu. Wystarczy byś był obok-od razu chce mi się inaczej żyć i świat wydaje się jakoś mniej straszny...
Kiedy nastanie czas, że będziemy się mieć na co dzień, nie na chwilę...?
Teraz siedzę we własnym pokoju. Niby ten sam, a jednak nie ten sam. Brak w nim Ciebie.
Spoglądam za siebie, na kanapę...i nie widzę Ciebie, a jeszcze jakiś czas temu mogłem po prostu wstać i przyjść do Ciebie, bo wiedziałem, że tam sobie jesteś...niedaleko mnie.