poniedziałek, 28 stycznia 2008

Takie sobie gadanie


Wszystko się błyskawicznie zmienia i zamienia.
Czasem się zastanawiam, jak to się dzieje, że w naszym środowisku (gejów) tak szybko zastępuje się jedną osobę inną. "To był mój najlepszy przyjaciel-teraz mam innego, tego gościa kiedyś kochałem najmocniej-teraz kocham jeszcze bardziej...innego".

Tak spojrzałem wstecz, na to co było...kiedyś. Było trochę tych "best friend'ów". Zawsze mi się wydawało, że będą na długo, może na zawsze...Dbałem, starałem się pielęgnować te znajomości. A i tak po pewnym czasie odchodzą...pojawiają się inni, którzy mają szansę stać się tym bliskim, stają się nim i ... znów odchodzą.

Eks chciał być przyjacielem...nie wiem nawet teraz czy jeszcze żyje.
Inny chciał być przyjacielem...teraz pisze tylko wtedy, gdy czegoś potrzebuje.
Kolejna osoba-zbyt już zajęta swoim życiem, by pomyśleć o kimś na drugim końcu Polski.
Nowy chłopak-polubiłem, spotkałem się, jest teraz ważny...ale na jak długo?Kiedy mnie "porzuci"?

Dobrze, że przynajmniej Robert pozostaje moim najlepszym przyjacielem i równocześnie najwspanialszym partnerem. Nie wiem, co by było, gdybym i jego stracił...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz