Są momenty, że wątpię w to, że niektórzy posiadają zawiązki jakiegokolwiek rozumu.
Przeczytajcie sami. To komentarz do mojego posta: „ZAZDROŚĆ” :
„Ładnych rzeczy się dowiaduje tutaj…nie sadziłem, że … ładnych rzeczy się dowiaduje tutaj…nie sądziłem, ze prowadzisz coś takiego jak blog, a jeszcze bardziej zdziwiłem się czytając niektóre opowieści o mnie!Świat jest mały :P Ciesze się ze twoje wakacyjne znajomości kompletnie nie wypaliły, bo to oznacza, ze mam jeszcze szanse u Ciebie. W tym miejscu chce ci powiedzieć, ze tak się porobiło, ze przeprowadzam się do Katowic. Będziemy mogli się spotkać i pogadać i liczę na to ze efekt będzie bardzo pozytywny Pozdrawiam i odezwij się, jeśli nie skasowałeś jeszcze wszystkich namiarów na mnie(bo ja tego nie zrobiłem)”~xxx, 2005-10-28 18:35
Gdy już zapomniałem o Tobie, o tych wszystkich upokorzeniach i traktowaniu mnie jak…myslałem, że raz na zawsze zniknąłeś z mojego życia. a ty znowu się pojawiasz:/
Na szczęście są jesczcze tacy ludzie, którzy dają mi nadzieję, że są osoby dobre i „czyste”. To dzięki nim, wierze że będzie lepiej.
Zamieszczam jeszcze jeden komentarz, do tego samego posta, tylko po to, byś W KOŃCU zrozumiał, że nie chcę mieć już z Tobą nic wspólnego. A osoba, która te słowa napisała, ujeła to, czego ja niepotrafiłem ubrać w słowa:
„Słuchaj Panie XXX- nazywajmy RZECZY po imieniu! Tak się składa, ze NIE WSZYSTKIE zanomosci kompletnie się nie udały. Zapamiętaj sobie te słowa, jeśli w ogóle jeszcze będziesz miał odwagę wejść na tego bloga! Marcin poznał MNIE. I nasza znajomość się jak najbardziej udała i rozwija w świetnym kierunku! Gdybyśmy tylko chcieli moglibyśmy być razem! Wiec nie bądź taki pewien siebie, ze ktoś poleci na Twoje czule słówka, ze się przeprowadziłeś itd. Skończyły się czasy, w kotrych to on zabiegał o Ciebie a Ty go zlałeś – teraz przyszedł czas rewanżu! Nikt nie chce wracać do kogoś, kto go zlewał i sam nie wiedział czego chce od życia, a tym bardziej od osoby, która się niby kochało. Nikt nie chce wracać do osoby, która była/jest c….. Wiec daj sobie spokój,bo ten czas, jaki MARCIN musi poświecić na rozmowy z Toba, mógłby spokojnie przeznaczyć na szukanie kogoś naprawdę inteligentnego i wartego jego serca lub na rozmowy ze mną. wr! „~Grzes, 2005-10-30 14:17
niedziela, 30 października 2005
Radość
Cieszę się, że wróciłem do domu…choć na krótko, ale zawsz to coś.
W końcu udało mi się Grzesiu z Tobą porozmawiać. Muszę przyznać, że bardzo mi brakowało tych naszych rozmówek.
Cieszę się, że mogliśmy praktycznie cały dzień poświęcić na kontakt między sobą. To naprawdę zaszczepiło we mnie dużą dawkę optymizmu, ponieważ już wiem, że nasze relacje nie ulegają zmianie, pomimo tego, że teraz bardzo rzadko bywam w domu.
Teraz naprawdę doceniam, jaki to skarb, móc rozmawiać z Tobą i z niecierpliwością oczekuję naszego kolejnego spotkania na gg.
Jeszcze raz dziękuję…:)
W końcu udało mi się Grzesiu z Tobą porozmawiać. Muszę przyznać, że bardzo mi brakowało tych naszych rozmówek.
Cieszę się, że mogliśmy praktycznie cały dzień poświęcić na kontakt między sobą. To naprawdę zaszczepiło we mnie dużą dawkę optymizmu, ponieważ już wiem, że nasze relacje nie ulegają zmianie, pomimo tego, że teraz bardzo rzadko bywam w domu.
Teraz naprawdę doceniam, jaki to skarb, móc rozmawiać z Tobą i z niecierpliwością oczekuję naszego kolejnego spotkania na gg.
Jeszcze raz dziękuję…:)
niedziela, 23 października 2005
Znak pokoju
„Boisz się uwierzyć,
że istnieje jeszcze taki ktoś.
Kto powie, że pomoże,
A nóz wepchnie Ci, gdy nagle spuścisz wzrok.
Ja też tak mam
I każdy ma.
Już dosyć!
Świat nie jest zły,
lecz warto wiedzieć, że są łzy
Bo źli jesteśmy my.
Już dosyć!
Los zmienny jest.
Lecz nie bądź katem, bo on mógł
być Twoim bratem też.
I pamiętaj o tym, że
Gdy serce skończy bieg,
Spokojnie zaśniesz, gdy
Nie przypomną twarze się,
co przez Ciebie życia sens straciły, bo Ty
Wolałeś, wolałeś
…być zły!
Mój Ty Przyjacielu,
Jak to słowo obco dzisiaj brzmi.
A przecież dar największy
To osoba dzięki której lekko śnisz.
Ja chcę nią być i Ty też chcesz.
Już dosyć!
Więc proszę tak,
niech każdy tutaj z was
choć raz zaufa sercu i
Już dosyć!
Więc proszę tak,
niech każdy tutaj z was
choć raz pokona siłę zła.
Pamiętajcie o tym, że
gdy serce skończy bieg
zaśniecie błogo, gdy
nie przypomną twarze się,
Którym przez was oczy im,
nie zaśmiały się…”
czwartek, 20 października 2005
Pierwsza impreza w nowym gronie
W końcu udało nam się NOWĄ GRUPĄ wyjść na jakąś poważniejszą potańcówkę.
Przecież, ile można siedzieć z nosem w książkach??
Nie sądziłem, że będzie tak dobrze…
Wraz z moim współlokatorem, z naszego pokoju zrobiliśmy centrum dowodzenia. To u nas zbierali się uczestnicy zabawy(a było ich chyba ok 15).
Posiedzieliśmy z godzinkę, wypiliśmy po piwku i ruszyliśmy w kierunku klubu. Po drodze śmialiśmy się….wszystko byłoby ok, gdyby nie jeden incydent.
W naszym towarzystwie znalazły się osoby pochodzące z zagranicy. Jedna dziewczyna, z Afryki, doświadczyła na własnej skórze, co oznacza nietolerancja.
Grupka młodych meżczyzn, oczywiście pijanych, zaczęła na nią krzyczeć. Padały słowa obraźliwe i wulgarne…Dziewczynie zrobiło się naprawde przykro, bo wszystko rozumiała.
Stanęliśmy w jej obronie i pozbyliśmy się tych PALANTÓW!!
Juz do klubu doszliśmy bez żadnych innych problemów…
Impreza była świetna. Towarzystwo okazało się bardzo przyjazne, muzyka była odpowiednia.
Bywało tak, że już mieliśmy schodzić z parkietu, a Dj zagrał jakiś kawałek, który nam się spodobał i znów musieliśmy wywijać na parkiecie esy-floresy, pomimo tego, że byliśmy już cali mokrzy.
Wyluzowaliśmy się na tyle mocno, że wszędzie można nas było spotkać. A to przy rurkach, a to na barze, a za chwilę na podestach przy telebimach.
Efektem całonocnego szaleństwa było to, że jak wychodziliśmy z klubu, potykaliśmy się o własne nogi. Bynajmniej, nie było to spowodowane naszym upojeniem alkoholowym( bo praktycznie nic nie wypiliśmy), tylko ogólnym zmęczeniem.
Bawiłem się swietnie i już nie mogę się doczekać kolejnych szalonych wypadów.:)
Przecież, ile można siedzieć z nosem w książkach??
Nie sądziłem, że będzie tak dobrze…
Wraz z moim współlokatorem, z naszego pokoju zrobiliśmy centrum dowodzenia. To u nas zbierali się uczestnicy zabawy(a było ich chyba ok 15).
Posiedzieliśmy z godzinkę, wypiliśmy po piwku i ruszyliśmy w kierunku klubu. Po drodze śmialiśmy się….wszystko byłoby ok, gdyby nie jeden incydent.
W naszym towarzystwie znalazły się osoby pochodzące z zagranicy. Jedna dziewczyna, z Afryki, doświadczyła na własnej skórze, co oznacza nietolerancja.
Grupka młodych meżczyzn, oczywiście pijanych, zaczęła na nią krzyczeć. Padały słowa obraźliwe i wulgarne…Dziewczynie zrobiło się naprawde przykro, bo wszystko rozumiała.
Stanęliśmy w jej obronie i pozbyliśmy się tych PALANTÓW!!
Juz do klubu doszliśmy bez żadnych innych problemów…
Impreza była świetna. Towarzystwo okazało się bardzo przyjazne, muzyka była odpowiednia.
Bywało tak, że już mieliśmy schodzić z parkietu, a Dj zagrał jakiś kawałek, który nam się spodobał i znów musieliśmy wywijać na parkiecie esy-floresy, pomimo tego, że byliśmy już cali mokrzy.
Wyluzowaliśmy się na tyle mocno, że wszędzie można nas było spotkać. A to przy rurkach, a to na barze, a za chwilę na podestach przy telebimach.
Efektem całonocnego szaleństwa było to, że jak wychodziliśmy z klubu, potykaliśmy się o własne nogi. Bynajmniej, nie było to spowodowane naszym upojeniem alkoholowym( bo praktycznie nic nie wypiliśmy), tylko ogólnym zmęczeniem.
Bawiłem się swietnie i już nie mogę się doczekać kolejnych szalonych wypadów.:)
wtorek, 18 października 2005
Wiadomość dnia: KIBELEK 2
Przestało nam brzydko pachnieć z kibelka, hehe.
Normalnie żyć, nie umierać…
Normalnie żyć, nie umierać…
poniedziałek, 17 października 2005
Naukowy wir
Nie sądziłem, że to wszystko tak bardzo mnie pochłonie. Nie mam czasu wyjść z pokoju i pójść do pubu chociaż na godzinę.
To nie jest mój świadomy wybór. Mam tyle pracy, że szkoda każdej minuty.
Z jednej strony jest to może nawet dobre. Nie mam za wiele czasu by myśleć o rzeczach przykrych. Zdarzają się oczywiście momenty zadumy i rozmyślania, ale jest ich na prawdę bardzo mało.
Z drugiej jednak strony, zamknąłem się w tym hermetycznym środowisku służby zdrowia. Tutaj głównymi problemami studentow jest to, że nie zdarzyli się nauczyć jakiejś partii materiału na dane zajecia.
Tutaj nie ma czasu na miłość…
Podać mogę przykład mojego wspóllokatora. jego dziewczyna studiuje na Uniwersytecie Warszawskim. Minęły 3 tygodnie, a oni już nie mają czasu ze sobą porozmawiać.
Co za sens ma rozmowa w stylu: „A z czego masz zaliczenie, a na czym teraz jesteście” itp. Poza tym, niezauważyłem, żeby M. bardzo przeżywał to, że są tak daleko od siebie…a może po prostu umie się z tym kryć tak dobrze, jak ja…?
To nie jest mój świadomy wybór. Mam tyle pracy, że szkoda każdej minuty.
Z jednej strony jest to może nawet dobre. Nie mam za wiele czasu by myśleć o rzeczach przykrych. Zdarzają się oczywiście momenty zadumy i rozmyślania, ale jest ich na prawdę bardzo mało.
Z drugiej jednak strony, zamknąłem się w tym hermetycznym środowisku służby zdrowia. Tutaj głównymi problemami studentow jest to, że nie zdarzyli się nauczyć jakiejś partii materiału na dane zajecia.
Tutaj nie ma czasu na miłość…
Podać mogę przykład mojego wspóllokatora. jego dziewczyna studiuje na Uniwersytecie Warszawskim. Minęły 3 tygodnie, a oni już nie mają czasu ze sobą porozmawiać.
Co za sens ma rozmowa w stylu: „A z czego masz zaliczenie, a na czym teraz jesteście” itp. Poza tym, niezauważyłem, żeby M. bardzo przeżywał to, że są tak daleko od siebie…a może po prostu umie się z tym kryć tak dobrze, jak ja…?
niedziela, 16 października 2005
Kibelek
Dziwne, dziwne.
Zaczęło nam śmierdzieć z kibelka…a nikogo nie było przez weekend w pokoju.
FUJ!!!
Zaczęło nam śmierdzieć z kibelka…a nikogo nie było przez weekend w pokoju.
FUJ!!!
piątek, 14 października 2005
Brak tytułu
Po prostu miałem „cudowny” dzień wczoraj.
Czekałem na ten czwartek z niecierpliwością. Pojawiła się możliwość wrócenia troszkę wcześniej do domu, a tu na dzień dobry od własnego ojca słyszę, że niepotrzebnie wróciłem. Więc postanowiłem, że wracam dziś do akademika i nie wiem kiedy wrócę znowu do domu. Nie mam na to ochoty…Nie sądziłem, że dojdę do wniosku, że żałuje tego powrotu. A tak jest w tym momencie.
Po drugie, osoba, której nigdy bym nie okłamał, stwierdziła, że WĄTPI w to co mówię…eh..szkoda słów w ogóle.
Wiesz dobrze, że Ciebie nie okłamałem ani razu i nie mam zamiaru tego robić. Dlatego Ci wczoraj powiedziałem co mnie zabolało. Czekam na jakąś odpowiedź na mojego nocnego maila…
Myślałem, że jak wstanę, ojciec dojdzie do wniosku, że przesadził wczoraj. Ale znowu się pomyliłem. Ciągłe pretensje o wszystko…czekam tylko na to, aż powtórzy znowu te pamiętne słowa: „Żałuje, że żyjesz…”
Czekałem na ten czwartek z niecierpliwością. Pojawiła się możliwość wrócenia troszkę wcześniej do domu, a tu na dzień dobry od własnego ojca słyszę, że niepotrzebnie wróciłem. Więc postanowiłem, że wracam dziś do akademika i nie wiem kiedy wrócę znowu do domu. Nie mam na to ochoty…Nie sądziłem, że dojdę do wniosku, że żałuje tego powrotu. A tak jest w tym momencie.
Po drugie, osoba, której nigdy bym nie okłamał, stwierdziła, że WĄTPI w to co mówię…eh..szkoda słów w ogóle.
Wiesz dobrze, że Ciebie nie okłamałem ani razu i nie mam zamiaru tego robić. Dlatego Ci wczoraj powiedziałem co mnie zabolało. Czekam na jakąś odpowiedź na mojego nocnego maila…
Myślałem, że jak wstanę, ojciec dojdzie do wniosku, że przesadził wczoraj. Ale znowu się pomyliłem. Ciągłe pretensje o wszystko…czekam tylko na to, aż powtórzy znowu te pamiętne słowa: „Żałuje, że żyjesz…”
środa, 12 października 2005
wtorek, 11 października 2005
Wyniki
Hmm..jak mi poszło??
Znów oblałem. To już moje drugie ćwiczenia, z których wychodzę z oceną niedostateczną. Trudno sie mówi, trzeba będzie to jakoś spróbować poprawić.
Dzisiejsze popłudnie jest spokojne. Wróciłem po zajęciach, zrobiłem sobie obiad, a potem poodwiedzałem znajomych w różnych pokojach.
Próbowałem się potem uczyć, ale jakos dziś nic mi do głowy niechciało wejść. Wziąłem więc do ręki: „Piątą Górę” P. Coelho. Otwieram pierwszą stronę i widzę zdanie:
„Kiedy czegoś gorąco pragniesz, to cały Wszechświat działa potajemnie, by udało Ci się to osiągnąć”
Czy tak naprawdę wystarczą TYLKO chęci??
Miałem wiele pragnień, niektóre były i są dla mnie najważniejsze. I co?? efektem tego jest, że tylko znikomy procent z nich się spełniło.
A co z resztą?? Co z tymi NAJ-piękniejszymi??
Wiem…nie można mieć w życiu wszystkiego…Ale ja nie chcę samochodu, wielkiego domu, dużej ilości pieniędzy.
Po prostu chcę mieć kogoś….!!
Znów oblałem. To już moje drugie ćwiczenia, z których wychodzę z oceną niedostateczną. Trudno sie mówi, trzeba będzie to jakoś spróbować poprawić.
Dzisiejsze popłudnie jest spokojne. Wróciłem po zajęciach, zrobiłem sobie obiad, a potem poodwiedzałem znajomych w różnych pokojach.
Próbowałem się potem uczyć, ale jakos dziś nic mi do głowy niechciało wejść. Wziąłem więc do ręki: „Piątą Górę” P. Coelho. Otwieram pierwszą stronę i widzę zdanie:
„Kiedy czegoś gorąco pragniesz, to cały Wszechświat działa potajemnie, by udało Ci się to osiągnąć”
Czy tak naprawdę wystarczą TYLKO chęci??
Miałem wiele pragnień, niektóre były i są dla mnie najważniejsze. I co?? efektem tego jest, że tylko znikomy procent z nich się spełniło.
A co z resztą?? Co z tymi NAJ-piękniejszymi??
Wiem…nie można mieć w życiu wszystkiego…Ale ja nie chcę samochodu, wielkiego domu, dużej ilości pieniędzy.
Po prostu chcę mieć kogoś….!!