piątek, 14 października 2005

Brak tytułu

Po prostu miałem „cudowny” dzień wczoraj. 
Czekałem na ten czwartek z niecierpliwością. Pojawiła się możliwość wrócenia troszkę wcześniej do domu, a tu na dzień dobry od własnego ojca słyszę, że niepotrzebnie wróciłem. Więc postanowiłem, że wracam dziś do akademika i nie wiem kiedy wrócę znowu do domu. Nie mam na to ochoty…Nie sądziłem, że dojdę do wniosku, że żałuje tego powrotu. A tak jest w tym momencie.
Po drugie, osoba, której nigdy bym nie okłamał, stwierdziła, że WĄTPI w to co mówię…eh..szkoda słów w ogóle.
Wiesz dobrze, że Ciebie nie okłamałem ani razu i nie mam zamiaru tego robić. Dlatego Ci wczoraj powiedziałem co mnie zabolało. Czekam na jakąś odpowiedź na mojego nocnego maila…
Myślałem, że jak wstanę, ojciec dojdzie do wniosku, że przesadził wczoraj. Ale znowu się pomyliłem. Ciągłe pretensje o wszystko…czekam tylko na to, aż powtórzy znowu te pamiętne słowa: „Żałuje, że żyjesz…”

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz