czwartek, 21 listopada 2013

Zycie po raz kolejny dało mi w tyłek

Niestety, upragnione wieści na które tak wyczekiwałem okazały się niezadowalające. Nie pomogło wsparcie przyszłego szefa, który był gotów nawet iść do władzy najwyższej by ta, zgodziła się przyjąć mnie do pracy. Cóż, zawiść i czynnik ekonomiczny były ważniejsze.
Przykre to tym bardziej, że wiedziałem jak administracja w tym zakładzie pracuje, że pewne osoby mają więcej do powiedzenia niż dyrekcja. Ale mimo wszystko chciałem tam iść. Dlaczego?
Rzadko, albo wręcz wogóle nie zdarza się sytuacja, że do potencjalny przełożony tak zabiega o swojego przyszłego pracownika.
Druga sprawa, to odległość od miejsca zamieszkania....Mam ofertę z 2 innych miejsc. Ktoś powie, czym się więc chłopcze martwisz? Miałem nadzieję, że uniknę codziennego pokonywania prawie 100km i tracenia połowy swojej wypłaty na to, by wlać paliwo do baku.
Ale nie mam wyjścia, jakoś to muszę przełknąć.
Szkoda tylko, że po raz kolejny życie daje mi tak bolesny kopniak...

środa, 13 listopada 2013

Tępo wbijam wzrok

Patrzę w ten durny telefon od wczoraj. Czekam na to jedno jedyne połączenie.
A on nadal milczy...
Tysiące myśli na sekundę przelatuje przez moją głowę. Aż do absurdalnych w postaci: "może telefon mi się zawiesił?". Nie nie, to nie to, bo za chwilę słyszę dźwięk dzwonka oznajmiającego połączenie przychodzące. Ale oczywiście nie to, na które czekam.

Od ponad godziny biję się z myślami, by samemu zadzwonić i zapytać jak się sprawy mają.
I nie wiem co by było dla mnie większym ciosem - usłyszeć, że odpowiedź jest negatywna, czy to, że mam nadal czekać. A tym czekaniem to jestem już na prawdę zmęczony.....

wtorek, 12 listopada 2013

Negatywów wiele

Ostatni czas do dla mnie duże wyzwanie.
Dawno tyle negatywnych rzeczy na mnie nie spadło jak teraz....
Jedna praca się skończyła, żal było odejść...Pod koniec pojawiły się nowe, lepsze możliwości. Człowiek został zauważony i doceniony. Ale co z tego jak za chwilę poczułem się jakby mi ktoś w twarz przywalił tak mocno, że aż na chwilę straciłem przytomność. Trzeba było wstać i się otrząsnąć....
A teraz czekam na rozwój wydarzeń. Wiele znaków zapytania do wyjaśnienia....
Czekanie męczy, tak nie wiele już zależy ode mnie....Z każdym dniem coraz to mniej....