wtorek, 22 kwietnia 2008

Coraz mniej czasu, coraz mniej sił...

Dawno mnie tu nie było...
A wszystko spowodowane codzienna gonitwą...tylko czasem zapominam za czym tak pędzę...i po co...
Ciągle się coś dzieje. Zaliczenie za zaliczeniem, załatwianie praktyk, masa problemów na głowie.
Żeby jeszcze tak zdrowie dopisywało. A tu nawet na tym polu porażki.

Ten rok mam wyjątkowo pechowy. Albo łapie mnie jakieś dziwne przeziębienie z prawie 40-stopniową gorączką, która znika na następny dzień, albo nagle mam zęba do kanałowego leczenia, albo jak parę dni...puchne mi twarz do tego stopnia, że muszę zakładać szalik (w kwietniu!!!).

Chciałbym mieć chwilę spokoju, chciałbym przez moment nie martwić się...i przestać tęsknić...
Co raz gorzej znoszę rozłąki, odległość przeszkadza bardziej niż zwykle. Na szczęście potrafię się jeszcze cieszyć tymi nielicznymi wspólnymi chwilami...
Przestaje się cieszyć sukcesami na uczelni, coraz bardziej nie chce mi się studiować, przestaje się cieszyć szczęściem innych.

Tyle jeszcze wyzwań przede mną, a sił jakoś mało...
Nie wiem jak przetrwam ten ciężki dla mnie okres. Staram się zanadto nad tym nie skupiać, żyjąc od wschodu do zachodu słońca...ale czy to jest wyjście z tej sytuacji?