wtorek, 31 sierpnia 2010

Sen

Miałem dziś ciekawy sen...Bardzo miły, zmysłowy...rzekłbym, że mocno erotyczny.
Heh, rzadko śnią mi się takie rzeczy, ale jak już, to nie znam osób biorących w nich udziału.
Tym razem było inaczej...byliśmy My i ON. Sceneria dość futurystyczna, bo prezentowała atak kosmitów na Ziemię, hahaha.
I w tej rzeczywistości nasza trójka...trzy ciała zatopione w ekstazie...Byliśmy dla siebie, dla przyjemności, uczucia. Nic innego wokół nie liczyło się.
Obudziłem się i stwierdziłem, że przecież ja Go znam...I zatęskniłem, tak mocno, że pomimo wielu przykrych wydarzeń jakie się zdarzyły, na powrót zapragnąłem z nim porozmawiać...
Wydawało mi się, że łączyła nas szczególna więź. Coś, co jest ponad podziałami, konfliktami.
Od jakiegoś czasu nie wiem co myśleć. Bo z jednej strony, smutek z powodu słów zaadresowanych do mojej osoby, a z drugiej pustka.... I to cholerne wewnętrzne rozdarcie towarzyszy mi już kilka miesięcy.
Myślałem, że wraz z upływem czasu, zapomne...Ale była to chyba zbyt ważna osoba dla mnie...