poniedziałek, 12 lipca 2010

Pięć kółek

Czasami zastanawiam się, czy ze mną jest wszystko w porządku. Co takiego robię, że ludzie się zniechęcają do mojej osoby?
Od bardzo długiego czasu nie udało mi się zawiązać żadnej nowej znajomości. Ba, powiem więcej, te znajomości które były dotychczas - same zaczęły się oddalać ode mnie. I to nie dlatego, że czekam aż ktoś spadnie mi z nieba i zagada...
Jaki tego finał?
Mieszkam w dużym mieście na Śląsku i jestem samotny… Nie ma z kim wyjść, pogadać, wypić piwa.
Jest oczywiście mąż, ale ileż można sobie siedzieć na przysłowiowej głowie.


Nie wiem, co robie źle, że nie mam znajomych. A może to świat zwariował, a nie ja? Już sam nie wiem co myśleć.


Nawet ostatnio, gdy wprowadzili się nowi lokatorzy, starałem się z nimi jakąś nić porozumienia nawiązać - niestety bezskutecznie. Mówimy sobie "cześć" i tyle…
Przykro mi się robi, że pomimo moich prób, oni nie podejmują żadnego kontaktu ze mną, natomiast bez kłopotu znajdują kontakt z mężem.
No ale cóż..może znowu robię nieświadomie coś, co ich odpycha.
Nie sądziłem, że na własnym mieszkaniu stwierdzę, że czuję się jak piąte koło u wozu, że lepiej wszyscy funkcjonują jak mnie nie ma - spędzają wspólnie wieczory, piją, gadają. A gdy ja jestem, każdy siedzi w swoim pokoju i nosa nie wychyla...
A ja?
Studiów nie ma, pracy nie opłaca się szukać, więc każdy dzień wygląda podobnie. Wstaję i czekam, aż Robert wróci z pracy. Może coś porobimy razem? Może miło minie czas?
Ale i tak zdarza się, że jest zmęczony, za późno wróci, a następnego dnia ma na wczesną godzinę, więc musi się położyć.
I w tym wszystkim zostaję sam. Więc co robię? Gapie się w ten durny ekran komputera i …. I no właśnie nic… nic konstruktywnego nie robię. I tak mija godzina za godziną. Gdy jest już bardzo źle, robię drinka - może humor się poprawi, albo zachce mi się szybciej spać. I w ten o to sposób zaczynam nadużywać alkoholu. Heh… ktoś mi powiedział, że pisana mi jest przyszłość alkoholika - więc chyba zaczyna się to powoli sprawdzać.
Nie chce mi się już udawać, że jest ok., uśmiechać się itp. Z resztą, gdy ktoś mnie ma w dupie, to czy mam być jeszcze bardziej słodki? Po co? Chyba tylko po to, by się znaleźć jeszcze głębiej…Sorry, ale taka lokalizacja mi N-I-E-O-D-P-O-W-I-A-D-A !