Skończył się okres moich praktyk. W sumie powinienem jeszcze chodzić 2 dni, ale postanowiłem zrobić sobie wcześniejsze wakacje. I tak nikt nie zwróci uwagi na moją nieobecność, eh...
Po za tym w ciągu ostatnich kilku dni, parę rzeczy uległo zmianie.
Chyba najistotniejszą sprawą jest to, że za miesiąc się przeprowadzamy...
Heh, i kto by pomyślał, że cieknący kran, odklejająca się tapeta czy sąsiad urządzający orgie z wiertarką - to kiedyś doprowadzało mnie do szału, a teraz...chyba za tym zatęsknię.
I co z tego, że nowe będzie lepsze, większe, bez upierdliwego sąsiada. Ale nie będzie "leśnego" widoku za oknem, posiedzeń na balkonie itd. Przyzwyczaiłem się do tego, co mam teraz i jednak trochę żal stąd odchodzić....