Oj….długo mnie nie było tutaj. A dużo się wydarzyło. Więc po
kolei.
Akademik
Tak, już od jakiegoś czasu zmieniłem pokój. Trafiłem
naprawdę na sympatycznego współlokatora.
Krzysiek-bo tak ma na imię, jest bardzo komunikatywną osobą
i przyjaźnie nastawioną do świata. Już w pierwszy dzień, gdy się do niego
wprowadziłem, okazało się, że mamy wiele ze sobą wspólnego. Po za tym, chłopak
ma naprawdę dobre serce.
Bo chociażby, gdy wracam z pracy ( o tym za chwilę) bardzo
późno, zawsze mogę liczyć na ciepła herbatkę. Okazało się też, że inny mój
kolega, dzielący ze mną ten sam los, czyli powtarzający rok, też mi usługuje do
tego stopnia, że mi głupio. Ostatnio, gdy znowu późno wróciłem, zrobił mi
kolację w postaci tostów francuskich, mniam…Czym sobie na takie traktowanie
zasłużyłem, nie wiem…Dobrze mi z nimi, chyba to najważniejsze…
Praca
Średnio 3 razy w tygodniu pracuję na kasie w Silesii. Czasem
jest bardzo ciężko, ale najważniejsze jest to, że widzę progres. Co raz mniej
rzeczy sprawia mi trudności. Oby tak dalej.
Po za tym prowadzę korepetycje już nie z jedną osobą, a
dwoma…więc dochody rosną… A najlepsze zostawiam na koniec, hehe.
Dziś rozpocząłem pracę dla jednej z firm edukacyjnych,
prowadzących kursy przygotowawcze do matury. Spodobałem się właścicielowi,
zatrudnił mnie i dziś odbyłem swój pierwszy, można rzec, inauguracyjny wykład z
zakresu budowy komórki.
Może się wydawać, że wszystko rozwija się cudownie.
Oczywiście nie narzekam, ale jednak moje wynagrodzenia w tej chwili nie
wystarczą, by do końca stycznia uskładać 3000 zł, bo tyle potrzeba mi na
zapłacenie powtórki. Więc ciągle rozmyślam, skąd wziąć dodatkową gotówkę, eh…
Życie prywatne
W wielkim skrócie…kochamy się nadal…kolejny miesiąc, już
ósmy za nami. Aby taki stan trwał jak najdłużej.