piątek, 20 października 2006

Long break


Oj….długo mnie nie było tutaj. A dużo się wydarzyło. Więc po kolei.

Akademik

Tak, już od jakiegoś czasu zmieniłem pokój. Trafiłem naprawdę na sympatycznego współlokatora.

Krzysiek-bo tak ma na imię, jest bardzo komunikatywną osobą i przyjaźnie nastawioną do świata. Już w pierwszy dzień, gdy się do niego wprowadziłem, okazało się, że mamy wiele ze sobą wspólnego. Po za tym, chłopak ma naprawdę dobre serce.

Bo chociażby, gdy wracam z pracy ( o tym za chwilę) bardzo późno, zawsze mogę liczyć na ciepła herbatkę. Okazało się też, że inny mój kolega, dzielący ze mną ten sam los, czyli powtarzający rok, też mi usługuje do tego stopnia, że mi głupio. Ostatnio, gdy znowu późno wróciłem, zrobił mi kolację w postaci tostów francuskich, mniam…Czym sobie na takie traktowanie zasłużyłem, nie wiem…Dobrze mi z nimi, chyba to najważniejsze…



Praca

Średnio 3 razy w tygodniu pracuję na kasie w Silesii. Czasem jest bardzo ciężko, ale najważniejsze jest to, że widzę progres. Co raz mniej rzeczy sprawia mi trudności. Oby tak dalej.

Po za tym prowadzę korepetycje już nie z jedną osobą, a dwoma…więc dochody rosną… A najlepsze zostawiam na koniec, hehe.

Dziś rozpocząłem pracę dla jednej z firm edukacyjnych, prowadzących kursy przygotowawcze do matury. Spodobałem się właścicielowi, zatrudnił mnie i dziś odbyłem swój pierwszy, można rzec, inauguracyjny wykład z zakresu budowy komórki.

Może się wydawać, że wszystko rozwija się cudownie. Oczywiście nie narzekam, ale jednak moje wynagrodzenia w tej chwili nie wystarczą, by do końca stycznia uskładać 3000 zł, bo tyle potrzeba mi na zapłacenie powtórki. Więc ciągle rozmyślam, skąd wziąć dodatkową gotówkę, eh…



Życie prywatne

W wielkim skrócie…kochamy się nadal…kolejny miesiąc, już ósmy za nami. Aby taki stan trwał jak najdłużej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz