I tak…w ostatni piątek wylądowałem w akademiku na stałe.
Oczywiście już od pierwszej chwili nie mogło być za dobrze.
Na dzień dobry dowiedziałem się, że nie dość, że rozdzielili mnie z moim współlokatorem,
to jeszcze odebrali nam nasz pokoik!!!
Eh…zamieszkałem więc z dwoma chłopakami, których kompletnie
nie znam…
Dwa dni miałem spokoju, bowiem przyjechali dopiero w
niedzielę. Niestety, okazali się niezbyt towarzyscy. Na moje: ” Hej, jestem
Marcin i będziemy razem mieszkać” usłyszałem tylko chłodne „cześć”. Nawet się
nie przedstawili, o jakiejkolwiek chęci zawarcia kontaktu nie wspominając.
Tak więc, sytuacja na chwilę obecną wygląda w ten sposób, że
prawie wogóle ze sobą nie rozmawiamy.
Będę chyba zmuszony wyprowadzić się. Wstępnie rozmawiałem
już z moim :starym” współlokatorem i czekamy aż się zwolnią jakieś pokoje. Nie
wiem jak to wszystko wytrzymam, bo obecnie robię wszystko, by jak najmniej
czasu spędzać razem z nimi w pokoju…Yhhh…
Teraz siedzę na swoim niewygodnym łóżku i zastanawiam się, o
której się położą. Co prawda uczę się, ale tak bardzo chce mi się spać…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz