poniedziałek, 2 października 2006

Inauguracja roku


I tak…w ostatni piątek wylądowałem w akademiku na stałe.

Oczywiście już od pierwszej chwili nie mogło być za dobrze. Na dzień dobry dowiedziałem się, że nie dość, że rozdzielili mnie z moim współlokatorem, to jeszcze odebrali nam nasz pokoik!!!

Eh…zamieszkałem więc z dwoma chłopakami, których kompletnie nie znam…

Dwa dni miałem spokoju, bowiem przyjechali dopiero w niedzielę. Niestety, okazali się niezbyt towarzyscy. Na moje: ” Hej, jestem Marcin i będziemy razem mieszkać” usłyszałem tylko chłodne „cześć”. Nawet się nie przedstawili, o jakiejkolwiek chęci zawarcia kontaktu nie wspominając.

Tak więc, sytuacja na chwilę obecną wygląda w ten sposób, że prawie wogóle ze sobą nie rozmawiamy.

Będę chyba zmuszony wyprowadzić się. Wstępnie rozmawiałem już z moim :starym” współlokatorem i czekamy aż się zwolnią jakieś pokoje. Nie wiem jak to wszystko wytrzymam, bo obecnie robię wszystko, by jak najmniej czasu spędzać razem z nimi w pokoju…Yhhh…



Teraz siedzę na swoim niewygodnym łóżku i zastanawiam się, o której się położą. Co prawda uczę się, ale tak bardzo chce mi się spać…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz