czwartek, 20 października 2005

Pierwsza impreza w nowym gronie

W końcu udało nam się NOWĄ GRUPĄ wyjść na jakąś poważniejszą potańcówkę.
Przecież, ile można siedzieć z nosem w książkach??
Nie sądziłem, że będzie tak dobrze…
Wraz z moim współlokatorem, z naszego pokoju zrobiliśmy centrum dowodzenia. To u nas zbierali się uczestnicy zabawy(a było ich chyba ok 15).
Posiedzieliśmy z godzinkę, wypiliśmy po piwku i ruszyliśmy w kierunku klubu. Po drodze śmialiśmy się….wszystko byłoby ok, gdyby nie jeden incydent.
W naszym towarzystwie znalazły się osoby pochodzące z zagranicy. Jedna dziewczyna, z Afryki, doświadczyła na własnej skórze, co oznacza nietolerancja.
Grupka młodych meżczyzn, oczywiście pijanych, zaczęła na nią krzyczeć. Padały słowa obraźliwe i wulgarne…Dziewczynie zrobiło się naprawde przykro, bo wszystko rozumiała.
Stanęliśmy w jej obronie i pozbyliśmy się tych PALANTÓW!!
Juz do klubu doszliśmy bez żadnych innych problemów…
Impreza była świetna. Towarzystwo okazało się bardzo przyjazne, muzyka była odpowiednia.
Bywało tak, że już mieliśmy schodzić z parkietu, a Dj zagrał jakiś kawałek, który nam się spodobał i znów musieliśmy wywijać na parkiecie esy-floresy, pomimo tego, że byliśmy już cali mokrzy.
Wyluzowaliśmy się na tyle mocno, że wszędzie można nas było spotkać. A to przy rurkach, a to na barze, a za chwilę na podestach przy telebimach.
Efektem całonocnego szaleństwa było to, że jak wychodziliśmy z klubu, potykaliśmy się o własne nogi. Bynajmniej, nie było to spowodowane naszym upojeniem alkoholowym( bo praktycznie nic nie wypiliśmy), tylko ogólnym zmęczeniem.
Bawiłem się swietnie i już nie mogę się doczekać kolejnych szalonych wypadów.:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz