piątek, 8 czerwca 2007
Żyję, żyję
Chyba tak długiej nieobecności na moim blogu jeszcze nie było. Najwyższy czas wrócić do pisania.
Ostatni miesiąc był dość pracowity. Maj upłynął mi na walczeniu o:
1. zaliczenia
2. chłód w pokoju (było prawie 30 stopni)
3. uśmierzenie bólu w klatce piersiowej
Na szczęście wszystko potoczyło się po mojej myśli.
Po za tym, mogę się już pochwalić, że od prawie miesiąca jestem szczęśliwym posiadaczem laptopa. Hehe… Gonię trochę postęp techniczny.
Zaczął się czerwiec…Przede mną ostatni, najcięższy egzamin złożony z 3 części. Nie mam kompletnie pomysłu, jak się do niego przygotować. Materiału jest tyle, że nie uda się przerobić wszystkiego, o nauczeniu nie wspominając. Mam jednak nadzieję, że uda mi się w końcu odnieść sukces i zaliczyć wszystko jeszcze w czerwcu, bo od lipca chciałbym zacząć pracować. Pytanie tylko gdzie…
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz