niedziela, 22 stycznia 2006

Szczęście...

Gdy jesteśmy szczęśliwi, zapominamy bardzo często o ludziach znajdujących się wokół nas. Skupiamy się na tym, co daje nam tą radość, nie patrząc na to, co jest wokoło nas.
Ale czy ci zapomniani, muszą się tak do końca z tym zgadzać??
Czasami chciałbym, by otaczali mnie tylko ludzie nieszczęśliwi, ponieważ mam wrażenie, że tylko oni potrafią szerzej spojżeć na otaczającą nas rzeczywistość.
Nie chcę się czuć jak piąte koło u wozu. Nie chcę by ktokolwiek oddzywał się do mnie tylko dlatego, że TAK WYPADA. To jest chyba gorsze niż powiedzenie jednego prostego słowa: „ŻEGNAJ”.
To jest bezsensnowne być otoczonym przez tłum ludzi, ale tak na prawdę być samotnym wśród nich..
Na przydkład teraz. W moim pokoju znajdują się prócz mnie trzy osoby, a tak na prawdę są one trzy i gdzieś tam ja, zupełnie z boku, w innej rzeczywistości.
Mówią coś…do mojej głowy dochodzą pojedyncze słowa, nieukładające się w logiczne zdania.
Mam ochotę stąd wyjść…ale dokąd? I tak wiem, że gdziekolwiek bym nieposzedł, trzeba będzie wrócić.
Próbuję uchwycić sens tego wszystkiego, bo czy dążenie do czegoś, bez określonego celu, jest logiczne??

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz