sobota, 13 października 2007

Maraton


Poniedziałek-Czwartek to dla mnie naprawdę ciężkie dni. Biegam na zajęcia, wracam do domu, siadam i wkuwam i od czasu do czasu odwiedzam znajomych, co by nie dać się zwariować...Nie zauważam nawet kiedy robi się ciemno.
W pracy nieźle. Dostałem obietnicę, w sprawie malusieńkiej podwyżki. Dodatkowy grosz zawsze się przyda, bo jak pomyślę, co mam jeszcze kupić to....
Już długo się z Misiakiem nie widzieliśmy. Ciągle się nasze plany dnia ze sobą rozmijają. Gdy on ma czas się spotkać, ja mam zaliczenia, a gdy ja mam wolne-on pracuje. Eh...

Już zdążyłem zapomnieć jak pachnie, jak miło jest czuć go blisko, jak miło wyciągnąć ręke przed siebie i poczuć, że się ma kogoś kochanego niedaleko...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz