wtorek, 10 maja 2005

Nie mam pomysłu na tytuł….

Dziwny dzień dzisiaj. Wstałem i od razu miałem dobry humor. Nie wiem dlaczego, ale wczoraj nic szczególnego się nie wydarzyło, co mogło by być przyczyną mojego dzisiejszego nastroju.

Wszystko się od rana układało jak nigdy. Puściłem sobie muzyczkę (zmieniając płyty z prędkością światła) i tak się zasłuchałem, że mało brakowało, a spóźniłbym się na autobus. Ten dobry humor nie pozwolił mi OCZYWIŚCIE zaglądnąć rankiem do książki, aby sprawdzić co mnie obowiązuje na dzisiejsze kolokwium, ale na szczęście w drodze na uczelnie, pouczyłem się troszkę. I znów zaskoczenie, wystarczyło mi jednokrotne przeczytanie i już miałem wszystko w głowie. Dawno tak nie było…..Kolokwium było prościutkie, zdałem oczywiście na 5 i byłem z siebie bardzo dumny.

Potem porozmawiałem ze znajomymi o szykującym się niedługo wspólnym wyjeździe. Snucie planów, omawianie szczegółów wspólnej zabawy(oczywiście dobrej) sprawiło, że odbiegłem myślami od trosk życia i znalazłem się nad cudownym jeziorem, w pięknym domku i z osobami, które bardzo lubię. Niedługo ten krajobraz zobaczę na własne oczy…Jejku nie mogę się już doczekać….Jeszcze tylko kilkanaście dni!!

Dobry nastrój trwa nadal, mam nadzieje, że nieopuści mnie prędko….Czuję się teraz mocniejszy, mogę wstać i zacząć ze zdwojoną siłą walczyć z przeciwnościami tego świata.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz