Wrócę teraz na moment do początków tego skromnego bloga. Teraz jak na to patrze, to stwierdzam, że zacząłem go tworzyć ponieważ nie miałem NIKOGO z kim się mogłem moimi problemami i niewielkimi chwilami szczęścia podzielić. Pisanie, przelanie moich frustracji tutaj, dawało mi krótkotrwałe uspokojenie i wrażenie, że z czymś sie uporałem. Pomagało i pomaga mi to nadal, ale……
Nie wiem co się zmieniło, ale zacząłem doceniać osoby, które w jakimś stopniu są przy mnie i wysłuchują często moich rozterek na temat tylko i wyłącznie JEDNEJ osoby. Ciepłe słowa kierowane w moją stronę, czy powiedzenie : „Nie martw się, będzie dobrze” mają obecnie większe znaczenie niż kiedykolwiek indziej. Może rzeczywiście nie jestem taki zły, jak mi się wydawało….Te osoby dają mi teraz chwile uśmiechu i dzięki nim, przykładając głowę późną porą do poduszki, czuję, że jest ktoś tam, kto pomyśli choć przez chwilkę o mnie i komu jestem w jakimś stopniu bliski. Cóż mam powiedzieć, chyba tylko:
DZIĘKUJĘ WAM
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz