piątek, 17 lutego 2006

Nowy rozdział....

Ciężko ująć słowami to, co działo się we Wrocławiu. Nie oddadzą one wszystkiego tak, jakbym tego chciał…



Oki, jestem szczęśliwy. Co tu dużo kryć. Jest mi dobrze i tak spokojnie:) Cieszę się, że mam R. i że tak to wszystko się ułożyło…a jakby ktoś jeszcze nie zrozumiał, to powiem wyraźnie, że JESTEŚMY RAZEM!!!



Będąc u niego, zauważyłem, że chcę sprawiać, by był zadowolony, uśmiechnięty, żeby było mu dobrze…dać mu radość! Widząc uśmiech na jego twarzy czułem, że i mi jest coraz lepiej.

W trakcie mojego pobytu, zbliżaliśmy się do siebie sukcesywnie. Bez pośpiechu…wszystko toczyło się samo…Czułem ciepło i dobroć bijącą z niego. Przebywając blisko niego, czułem, że mogę osiągnąć wszystko, czułem pozytywne wibracje (hehe)…

Aż w końcu zbliżyliśmy się do siebie na tyle , na ile mogą dwie osoby… nieumiem opisać tego, co myślałem, gdy widziałem i czułem go tak blisko siebie…czy to było niebo??

Każdy gest, każde słowo, każdy dotyk…tak przepełniony uczuciem, ciepłem. Gdy to dostałem, wtedy zrozumiałem, jak bardzo mi czegoś takiego brakowało. Łzy same cisnęły się do oczu…



Cóż, kończę…nie umiem pisać chyba o tym co piękne…czuję ochotę do życia. A świadomość, że mam R. daje mi stabilizacje i spokój. Wiem, że jest i że czeka na mnie…a ja na niego.



Teraz czekam aż wróci do domku…pojechał na uczelnie, załatwiać swoje sprawy. Ma też zmienić sobie numer, byśmy mogli rozmawiać za darmo…nie mogę się już doczekać chwili, kiedy będę go mógł usłyszeć i nie martwić sie o koszty:)



DPKOL FOR YOU MY DARLING:*:*:*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz