piątek, 23 września 2005

Zły, zły, zły….

Mam dziś naprawdę okropny dzień. Wszystko wokoło działa mi na nerwy. Pozornie kilka neutralnych słów, a ja reaguje wybuchem złości. Wyładowuje swój gniew na wszystkich wokoło. Dlatego w sumie nie wchodzę dziś na gadu-gadu, czy tlena. Nie wychodze też z domku. Po co niewinni ludzie mają być ofiarami mojego nastroju, złego nastroju…
Skupiłem się na nauce, żeby odgonić czarne myśli. Rozwiązanie krótkoterminowe, po przeczytaniu kilku linijek tekstu, znowu wracam myślami do rzeczy przykrych…
Tak mniejwięcej wyglada mój dzisiejszy dzień. Mam nadzieje, że jutro będzie lepiej. Chcę się gdzieś wybrać, przejść, przejechać…Może to mi pomoże.
Już za tydzień zaczynam nowy rok akademicki. Będzie nowe środowisko, nowi ludzie. Zastanawiam sie, jak to się poukłada…Jeszcze 7 dni…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz