środa, 28 września 2005

Dzień przed…

Ostatni tak spokojny dzień…Jeszcze dziś mogę bez wyrzutów sumienia spędzać długie godziny przed komputerem czy po prostu położyć się na łóżku i sobie o czymś pomymyśleć.
Niedługo jednak się to zmieni.
Nie będę narzekał na to, że teraz będę siedział długimi godzinami z nosem w książkach, gdyż w końcu będę robił to, o czym marze od niepamiętnych czasów.
Jest też druga strona medalu…
Tak się jakoś dziwnie poukładało, że osoby, których będzie mi najbardziej brakować, mieszkają daleko stąd. Przyzwyczaiłem się już do stanu, że włączam komputer i ktoś z nich zawsze jest, poświęci mi kilka minut, zapyta co słychać itd. Teraz już tego nie będzie…Rozmowa raz na na dwa tygodnie, to żadna rozmowa. Oczywiście będą smsy, może krótkie telefony, ale przecież nikt nie będzie wydawał wielkich ilości pieniędzy na długie i wnikliwe rozmowy telefoniczne…
Zawsze jest tak, że docenia się coś w momencie, gdy grozi nam utrata tej rzeczy. W chwili obecnej chciałbym jak najdłużej móc rozmawiać z moimi PRZYJACIÓŁMI, nacieszyć się jeszcze ich obecnością, może wirtualną, ale jednak jakąś…A tu się okazuje, że każdy ma swoje obowiązki i swoje życie…
Jeden pracuje, inny zajmuje się rodziną czy przeżywa własne, ciężkie problemy…
A mi dziś bardzo brakuje tych rozmów, chciałbym ten ostatni dzień spędzić właśnie na miłych dla mojego serca rozmowach z przyjaciółmi…
W chwili obecnej, siedzę przed monitorem i patrze na czerwone słoneczka, wskazujące, że TYCH osób nie ma…Nie wiem kiedy będą, nie wiem, czy jak się pojawią, będą miały czas na rozmowe…
Wiem tylko jedno. Już niedługo trzeba się bedzie pożegnać…pożegnać z długimi i systematycznymi rozmowami, przywyknąć do tego, że jak bedzie mi smutno, to już nie siądę przed monitorem i nie wyżale się… że jak mi będzie wesoło, nie podzielę się z nikim tymi radościami…eh…szkoda wogóle słów…

Może to głupie co teraz napisze…przecież nie wyjeżdżam na drugi koniec świata, ale chcę w tym miejscu skierować kilka słów do poszczególnych osób. Kolejność w jakiej się one pojawią, nie jest przypadkowa…

Bartek…Ciebie znam najdłużej. Wczoraj minął szósty miesiąc naszej znajomości, którą można spokojnie nazywać Przyjaźnią. Pół roku….pół roku gadamy ze sobą, każdego dnia poznajemy się lepiej, a gdy Ciebie nie ma w sieci, bardzo tęsknię. Jesteś pierwszą, tak dobrą osobą w moim życiu. Można powiedzieć, że dałeś mi nadzieję, że świat nie składa się tylko z tych ZŁYCH i odtworzyłeś listę…listę o nazwie:NAJWARTOŚCIOWSZE OSOBY W MOIM ŻYCIU…za to i za wiele innych rzeczy bardzo Ci dziękuję i mam nadzieję, że już za 2 tygodnie się zobaczymy…kolejny raz..

Gosia…Znamy się od maja, czyli jest też to troszkę czasu. Jesteś taką pozytywną osóbką, która czasami mnie opieprza i pozwala spojżeć na pewne sprawy z zupełnie innej perspektywy. Bardzo cenię sobie Twoje rady i często bywa tak, że je analizuje i dochodzę do wniosku, że miałaś rację. Wiem, że z każdą „pierdółką” mogę się do Ciebie zwrócić, a Ty ją potraktujesz poważnie i mi zawsze doradzisz. Wiem, że czasami się mijamy w sieci, ale pamiętaj, że nie zapominam o Tobie. Popatrz, gdyby nie przypadek, wogóle byśmy się nie poznali. Na szczęście, ktoś czuwał nad nami i pozwolił nam się w tak dziwnym miejscu spotkać…

Grześ…Już wiele rzeczy Ci powiedziałem i napisałem. Sprawiłeś, że moje serduszko biło troszkę mocniej…W krótkim czasie, zrobiłeś dla mnie bardzo dużo. Wiesz o tym, że jesteś kimś bardzo wyjątkowym dla mnie. I mam nadzieję, że tak zostanie. Choć znamy się około półtora miesiąca, liczę na to, że więź, która narodziła sie między nami jest na tyle silna, że nie zerwie się po moim wyjeździe na studia. Gdyby ona znikneła, byłby to cios dla mnie…Wiedz, że dołoże wszelkich starań, by nasza znajomość była trwała i żeby nic jej nie zniszczyło…

Robert…Cóż Ci powiedzieć. Ciebie znam najkrócej. Jednak już zdążyłem się przyzwyczaić do naszych rozmów. Bardzo Cię cenię, za zdania, które wypowiadasz, bo czasami potrafisz ująć w słowa to, czego ja nie umiem powiedzieć. Nasze rozmowy, to rozmowy dwóch starych kumpli, którzy znają się już od dawna. Tak trzymać dalej. Wiem, że będzie czasami ciężko, że będzie brakować kontaktu między nami. Ale przetrzymamy to, nie damy się przeciwnościom losu…

O kurcze, ale się rozpisałem. Dobra już kończe, bo widzę, że zaraz mnie zlinczujecie, że musiscie tyle tekstu przeczytać:) Co raz dłuższe mi wychodzą moje wpisy, nie wiem co to oznacza…
A idę teraz pralkę włączyć i powoli się pakować…
Całuje Was wszystkich i ściskam najmocniej jak potrafię i DZIĘKUJĘ…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz