Ostatnie 4 dni, spędziłem w Warszawie. Pewnie zastanawiacie się dlaczego…Pojechałem do pewnej osoby, którą poznałem dokładnie miesiąc temu.
Nie wiem jak to możliwe, ale od momentu pierwszej wymiany zdań na internecie, relacje miedzy nami układały się nadzwyczaj dobrze. Z każdym dniem G. stawała mi się bliższy. Czas spędzany na gg nie był czasem straconym. Po każdej rozmowie, nawet najkrótszej nabierałem większego optymizmu, że jest tam gdzieś ktoś, kto myśli podobnie jak ja, ma taki sam system wartości i podejście do zycia.
Po dość krótkim czasie nastąpiła wymiana numerów telefonów…Od pierwszej naszej rozmowy, gdy usłyszałem Jego głos, chciałem słyszeć Go ciągle….Postanowiliśmy się więc spotkać!
Oczywiście, miałem dylematy, czy dobrze robie, jadąc do osoby, której tak na prawdę nie znam. Zdecydowałem się zaryzykować i wyruszyłem w kierunku stolicy Polski.
To co wydarzyło się tam, przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Dni spędzone z nim, były jednymi z najpiekniejszych, jakie do tej pory udało mi się przeżyć.
Teraz parę słów do Ciebie…
Chciałbym w tym miejscu podziękować Ci, za wspaniały pobyt. Przyjąłeś mnie lepiej, niż ludzie, których znam o wiele dłużej od Ciebie. Czułem sie komfortowo, było mi dobrze z Tobą, do tego stopnia, że doskonale wiesz jak trudno było mi się rozstać z Tobą…jak to bolało…
Wszystkie miejsca, jakie odwiedziliśmy, nabierały dodatkowego uroku, ponieważ byłem w nich z Tobą.
Przez te kilka dni, stałeś się częścią mojego życia….piękną częścią…Nie ma słów, które wyraziłyby radość, jaką czułem spacerując wraz z Toba uliczkami Warszawy, jedząc wspólnie posiłki i budząc się rano u Twego boku…
Tak chciałbym, aby takich chwil było więcej i żeby trwały dłużej, ale zdaje sobie sprawę z przeciwności, jakie postawiło przed nami życie. Chcę jednak spróbować pokonać je, gdyż uważam, że warto to zrobić.
Teraz siedzę w pustym pokoju…przed moimi oczami Twoje zdjęcie, obok tabliczka czekolady, podarowana chyba po to by umilić mi podróż powrotną. Ale to co najgorsze, to uczucie totalnej pustki… kogoś mi brak.
Brak mi Twego głosu, brak mi Tego śmiechu, brak mi Twego spojrzenia, z którego emanowała dobroć i brak mi Twego zapachu i dotyku…Będąc obok Ciebie, nic więcej do szczęścia mi nie było wtedy potrzeba, bo sprawiłeś, że czułem się wyjątkowo, czułem się bardzo dobrze.
Dlatego też dziękuje Ci bardzo mocno i jedno co wiem na pewno, że jakaś cząstka mojego serca, została zajęta przez Ciebie….
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz