niedziela, 10 grudnia 2006
Męczy mnie
Męczę się się co raz bardziej. Z każdym dniem czuję, że zaraz zwariuję od tego wszystkiego.
Każdego dnia, w mojej głowie kalkuluje, liczę, zastanawiam się jak kupić, by za dużo nie wydać.
A wszystko przez tą cholerną powtórkę semestru!!!
Nie mogę się wyluzować do końca. Gdy idę na zakupy, to jest już konieczność. Znaczy-w lodówce został sam lód...
Ciężko mi jest dźwigać taki ciężar. Czasem chciałbym sobie coś kupić, jakąś taką najmniejszą pierdołę i co...uruchamia się mój komputer w głowie i oblicza, jak dużo będę na minusie, jeśli coś sobie kupię....
Jest prawie połowa grudnia, a ja ledwo ledwo co mam 1/3 kwoty, którą przyjdzie mi wyłożyć na spłatę semestru, już w lutym. Najgorsze jest to, że nie mam skąd wziąć tych pieniędzy. Pożyczać nie lubię, ale nawet jeśli sytuacja by mnie zmusiła do takiego kroku, to nie znam nikogo, kto posiadałby taką sumę pieniędzy. I tak koło się zamyka...
Dziś wyjeżdżam do Wrocławia, do Roberta. Zamiast się cieszyć jak dziecko, że znowu zobaczę jego kochaną mordkę, ja już myślę, jak tu zrobić, by nie wydać za dużo.
Ludzie-RATUNKU!!!!!!!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz