środa, 7 grudnia 2005

Ciężko, bardzo ciężko.

Dziś był jeden z najcięższych dni na tych studiach.
Kolejne kolokwium niezdane, a to już był drugi termin. Tracę nadzieję, że uda mi się jakoś to wszystko pozaliczać i w końcu wyjść na prostą.
Akurat dziś jeden ze współlokatorów wyszedł do znajomych i nie wraca na noc, drugi-podobnie, nocuje u kogoś innego. Zostałem sam w pokoju…
Po raz pierwszy, od czasu gdy się tu wprowadziłem, usiadłem na podłodze i nazwyczajniej jak to możliwe zacząłem płakać…
Brakuje mi wiary we wlasne możliwości, a wszystko wokoło dodatkowo mnie dobija.
Co robić??
Jak przerwać ten zamknięty krąg??
Jak wygrać tę walkę??

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz