Dziś miałem jeden z lepszych momentów.
W końcu udało mi się zamknąć sesję i zdobyć wpis na kolejny semestr. Uff….co za ulga.
Ponieważ za te wszystkie trudy, należała mi się jakaś nagroda, postanowiłem z koleżanką, że idzimy coś zjeść a potem na browarka, hehe.
Pośmialiśmy się, pogadaliśmy….było tak lekko i przyjemnie.
Potem spakowałem się i wróciłem do domku.
Myśli, że znów zobacze stare ściany, swój pokoik, że na razie sie na studiach uspokoiło i to, co najważniejsze…że mam osobę którą bardzo mocno kocham, sprawiły, że chyba na pół sekundy oderwałem się od ziemi i zacząłem się unosić w powietrzu…
Za tydzień znów się spotkamy…bardzo tęsknię za Robercikiem, ale wiem, że już tylko kilka dni i znów będziemy blisko siebie.
Codzienne, kilkugodzinowe rozmowy, rekompensują mi w pewien sposób to, że nie ma go przy mnie…a tak bardzo bym chciał…chciałbym by był cały czas obok mnie. Może kiedyś się to uda…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz