Nie wiem dlaczego, co jakiś czas wracam tam…
„TAM”-czyli na jego bloga. Dziś znów przejrzałem całego od początku do końca.
Za każdym razem, odkrywam coś nowego, coś niepojętego…
Po policzku płyną mi łzy…
Wewnętrzy krzyk, wołanie o pomoc…nikt tego nie słyszy. Jak dobrze ja to znam.
Brak sił, żeby poprosić o cokolwiek…Też tego doświadczyłem.
Brak…nie wiadomo czego. Eh…
„Chodź na obiad!!”-te słowa wyrwały mnie brutalnie z tych kontemplacji. Jednak, patrząc w talerz, pomyslałem, jak musiało mu być źle i jak dobrze go rozumiem i w pewnym stopniu potrafię się w czuć w sytuację. Myśl była na tyle intensywna, że zacząłem płakać…po raz pierwszy przy własnym ojcu…Nigdy mnie takiego nie widział.
Zapytał, co się stało. A ja, ukrywając swoje prawdziwe JA odpowiedziałem, że się oparzyłem zupą i płaczę z bólu.
W sumie go nieokłamałem. Łzy popłynęły mi z bólu… było z Tobą tak źle…to Ciebie to wszystko dotknęło…pytam siebie: DLACZEGO?
Teraz wiem, że jest lepiej. Mi też jest…
Dołożę wszelkich sił, aby ten stan sie utrzymywał a może…był lepszy.
Kocham Cię…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz