Tak, pisałem w sobotę ostatni LEP, czyli Lekarski Egzamin Państwowy.
Ostatni post właśnie się do tego odnosił. Zbierałem się całe wakacje do nauki - wyszło jak zwykle.
Poszedłem na egzamin nie przygotowany...
Pytania, cóż. Niektóre proste, ale większość jak dla mnie przesadnie udziwnionych.
Na szczęście zdałem, może nie jakoś rewelacyjnie. Ale przynajmniej w jakimś zakresie nie zawiodłem siebie i przede wszystkim Miśka.
Nie pozostaje nic innego jak spiąć poślady, zmierzyć się z rozpoczęciem pracy od poniedziałku i zabierać za naukę. Bo następny egzamin już w lutym...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz