sobota, 11 listopada 2006

Święta, święta


Hmmm…no i w końcu 11 listopad,
Tegoroczne moje imieninki, bo dla wszystkich niewtajemniczonych, dziś święto wszystkich Marcinów, były troszkę inne niż wszystkie pozostałe.
Po pierwsze mogłem je obchodzić ze świadomością, że nie jestem już samotną istotką.
Po drugie, u mnie w akademiku, szykowała się imprezka….hehe.

A więc od początku…Najpierw wyjazd do TESCO po prowiant. Dobra, przyznaję się…żywność była tylko dodatkiem. Kupiliśmy 6 butelek…:)
Potem powrót do akademika, szybkie sprzątanie i oczekiwania na gości.
Bawiliśmy się przednie. Alkoholu oczywiście brakło, ale uznaliśmy, że i tak jest fajnie.
Dostałem pieska…różowego. Czyżby koleżanka coś podejrzewała?? Nie wiem, haha.
Ale maskotka jest świetna.
Na drugi prezent jeszcze muszę poczekać, ale już zdążyłem się dowiedzieć, że to będzie coś z kosmetyków:)
Ale prezenty nie były najważniejsze. Najistotniejsze dla mnie były życzonka oraz pamięć tych, którzy nie zapomnieli o moim święcie…Dlatego też, pozwolę sobie tu wymienić ( w kolejności przypadkowej) wszystkich tych, którzy mi je złożyli:
Misiak, Gosia, Bartek, Grześ, Robert, Mateusz, Michał, Dominik, Łukasz, Monika, Krzysiek, Martin, Aga, A.,Z., Mateusz i…chyba to wszyscy. Mam nadzieję, że o nikim nie zapomniałem i wszystkim tym, co pamiętali, z całego serca gorąco dziękuję:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz