Hmmm…no i w końcu 11 listopad,
Tegoroczne moje imieninki, bo dla wszystkich
niewtajemniczonych, dziś święto wszystkich Marcinów, były troszkę inne niż
wszystkie pozostałe.
Po pierwsze mogłem je obchodzić ze świadomością, że nie
jestem już samotną istotką.
Po drugie, u mnie w akademiku, szykowała się imprezka….hehe.
A więc od początku…Najpierw wyjazd do TESCO po prowiant.
Dobra, przyznaję się…żywność była tylko dodatkiem. Kupiliśmy 6 butelek…:)
Potem powrót do akademika, szybkie sprzątanie i oczekiwania
na gości.
Bawiliśmy się przednie. Alkoholu oczywiście brakło, ale
uznaliśmy, że i tak jest fajnie.
Dostałem pieska…różowego. Czyżby koleżanka coś
podejrzewała?? Nie wiem, haha.
Ale maskotka jest świetna.
Na drugi prezent jeszcze muszę poczekać, ale już zdążyłem
się dowiedzieć, że to będzie coś z kosmetyków:)
Ale prezenty nie były najważniejsze. Najistotniejsze dla
mnie były życzonka oraz pamięć tych, którzy nie zapomnieli o moim
święcie…Dlatego też, pozwolę sobie tu wymienić ( w kolejności przypadkowej)
wszystkich tych, którzy mi je złożyli:
Misiak, Gosia, Bartek, Grześ, Robert, Mateusz, Michał,
Dominik, Łukasz, Monika, Krzysiek, Martin, Aga, A.,Z., Mateusz i…chyba to
wszyscy. Mam nadzieję, że o nikim nie zapomniałem i wszystkim tym, co
pamiętali, z całego serca gorąco dziękuję:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz