Odkąd pamiętam, spotkania z ludźmi poznanymi za pomocą internetu wywoływały u mnie przerażenie. Zawsze uważałem, że wszystkie osoby siedzące na czacie, to osoby udające kogoś, kim tak naprawdę nie są…życie zweryfikowało ten mój pogląd. Poznałem parę naprawdę interesujących osób, z którymi do dziś klikam na gadu-gadu. Ta forma kontaktu wystarczy mi w zupełności….Ale pewnego dnia, jeden człowiek sprawił, że zgodziłem się z nim spotkać.
Do tego spotkania doszło własnie dziś…Pomimo tego, że klikaliśmy ze sobą od ponad trzech miesięcy, stojąc na peronie i czekając aż przyjedzie, miałem ogromną tremę. W momencie, gdy K. wysiadł z pociągu, strach mnie opuścił. Parę zdań na dobry początek i już rozmowa zaczęła się „kleić”. Spędziliśmy ze sobą kilka godzin. Gdy odjeżdżał, czułem żal, że to tak szybko minęło. Nie wdaje się w jakieś szczegóły, ale cieszę się z tego, że okazał się on równie sympatyczną osobą w „realu” jak na gghehe. Jestem zadowolony z tego, że go poznałem, bo okazało się, że są ludzie na tym świecie, którzy są naprawdę sobą i nie starają się kreować na kogoś kim tak naprawdę nie są. A po drugie, wątpiłem w to, że to spotkanie może się udać…nic nigdy za pierwszym razem w życiu mi nie wychodziło, więc sądziłem, że i to się nie uda. Jakże się myliłem!!!!
K., dziękuję Ci za te parę godzin sympatycznej rozmowy i mam nadzieję, że jeszcze wiele takich rozmów
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz