środa, 4 grudnia 2013

Trzeci dzień za mną

Uff...połowa pierwszego tygodnia za mną.
Początkowo masa lataniny, papierki, podpisy, obiegówki, umowa.
Tu zaskoczenie: dostałem więcej niż było uzgadniane na rozmowie kwalifikacyjnej! Nie powiem, bardzo miłe zaskoczenie.
Oddział? Chociaż dyrekcja określiła go jako "tymczasowy", jest dla mnie bardzo przyjazny. Ludzie są mili, skorzy do pomocy świeżakowi. Aczkolwiek nadal czuję się nieswojo. Niewiele wiem, póki co nawet topografii nieogarniam! No ale zaproszenie na Wigilię oddziałową dostałem - więc chyba mnie przyjęli jak swojego.
Chciałbym, aby ten czas mojego wdrażania był jak najkrótszy. Oraz, co najważniejsze, chciałbym już tam zostać. Ja po prostu nie lubię zmian!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz