poniedziałek, 2 lipca 2012

Trust me, I'm a doctor

I tak minęło kilka lat na tej uczelni.
Minęła też jedna z najcięższych sesji - 8 egzaminów, 2 tygodnie, 1 mózg.
Na szczęście wszystko udało się zamknąć za pierwszym razem. Trochę szczęścia, trochę logiki i bardzo bardzo dużo nauki.
Uzyskałem dyplom lekarza! - jeszcze dwa lata temu, rok temu, te słowa były dla mnie abstrakcją.
Teraz powoli stają się rzeczywistością.
Czy coś się zmieniło?
Chyba tylko tyle, że koniec z zajęciami na uczelni, głupawymi zaliczeniami, które rzekomo mają pokazać ile się zdążyłem nauczyć, a tak na prawdę pokazującymi tylko tyle, że układający pytania wykazał się niezwykłą fantazją i chęcią oblania nas.
A co ze ze mną?
Dalej ten sam, dalej patrzący w przyszłość z niepewnością, dalej wątpiący w swoje kompetencje.
Aktualnie trwa załatwienia wszelkich zgód, wpisów do rejestru lekarzy itd. A najgorsze przede mną dopiero - wybranie miejsca, gdzie będę się uczył prawdziwej medycyny przez ponad rok....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz