Tak długo wyczekiwane, tak wymarzone I co?
Mam ich serdecznie dość.
Stwierdzam, że zbyt duża ilość wolnego czasu mi nie służy.
Teoretycznie mam te praktyki…ale cóż z tego, jak idę na 10 i wychodzę o 12.
Nawet jakbym chciał, nie jestem tam w stanie dłużej wytrzymać. Takie nudy…
Reszta dnia więc jest tylko dla mnie. I co ciekawego robię? WIELKIE NIC…
Ludzie się porozjeżdżali do domów, od czasu do czasu wpadnie Miś, czasem spotkam się ze „starym znajomym” a tak to nikogo…
Internet jest, ale mam go dość, bo ile można spędzać w nim czasu…? Potrzebuje wyjść, pobyć z kimś, z żywym człowiekiem, a nie wpatrywać się tępo w ciąg znaczków na ekranie komputera.
Naprawdę nie potrzeba mi więcej wirtualnych znajomych. Oczywiście Ci, co są daleko, a z którymi się zżyłem, istnieją dla mnie nadal. Ci, którym już się nie chce pisać-poszli w odstawkę. Są jeszcze Ci, którzy sami nie wiedzą, czego by chcieli…na tych jeszcze przyjdzie pora…
A z rzeczy poważniejszych…najbliższe dni, być może zmienią całą moją rzeczywistość.
Marzenia się spełnią, zacznę nowe życie. Próbuje się nie nastawiać, ale przychodzi mi to z trudem.
Zobaczymy…za dwa dni…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz