sobota, 17 listopada 2007

Bez ładu


Dziś jeden z tych dni...gorszych dni.
Czuje, że coś mnie przytłacza, nie jedno, ale kilka rzeczy naraz.
Tracę codzienną radość z życia. Ogarnia mnie szarość ( zimowa deprecha??).

Usiadłem i zacząłem myśleć, myśleć, że tak na prawdę w TYM życiu jestem sam. Budzę się rano, przeżywam dzień....jałowo, jak każdy inny. Poprzerywany tylko czasem dźwiękiem telefonu.
Czuję się sam...jedyne co, przypomina mi o Tobie, to telefon leżący obok. Ale czy do niego mogę się przytulić i poczuć ciepło??

Byłem dziś na blogu...i znalałem coś, co napisałem półtora roku temu. Kopiuje sobie to tutaj, by potm łatwo to odnaleźć.

To, że Ciebie spotkałem,
To, że mogę z Tobą dzielić swoje życie,
To, że mogę Cię kochać,
To wszystko daje mi pewność, że jestem czegoś wart...
Wart Ciebie, wart siebie...
To dzięki Tobie moje życie każdego dnia nabiera sensu.
Beznadziejność wydaje się wtedy mniejsza, bo jesteś Ty....
" i choć dziś tak daleko nam do siebie, wiem jedno, ana pewno zobaczę Cię znów"
Bądź już na zawsze przy mnie...poszę...

W tej chwili dodałbym do tego: "TU i TERAZ"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz