niedziela, 1 lipca 2007
Co się ze mną dzieje?
Wróciłem w piątek na stałe do domu. Wieczorem troszkę gorzej się poczułem, więc postanowiłem się położyć. Po kilkunastu minutach dostałem dreszczy. Trzęsło mną na wszystkie strony...Wziałem termometr, patrzę: 38 stopni.
Połknąłem więc profilaktycznie silny lek obniżający gorączkę i próbowałem zasnąć.
Koło 1 w nocy obudziłem się. Czułem się trochę lepiej. Niestety okazało się, że to tylko moje błędne wrażenie. Termometr wskazał ponad 39 stopni, a próba wstania z łóżka skończyła się lądowaniem na podłodze.
Trzeba było jechać na pogotowie...Trafiłem na nieszczęście na lekarza gbura, który nie dość, że nie słuchał co do niego mówię, to zakończył badanie słowami: " Ja tu nic nie widzę, zobaczymy co będzie rano". Stanąłem jak wryty. Dał jednak zastrzyk w dupsko na obniżenie gorączki i odesłał do domu.
Rzeczywiście, po godzinie temperatura spadła o cały stopień, więc mogłem zasnąć.
Obudziłem się rano jak nowo narodzony. Temperatura: 36,6...ale nie jest tak pięknie, jakby się mogło zdawać.
Od soboty chodzę jakiś otępiały, boli mnie głowa, kręci mi się w głowie. Chyba jeszcze mój organizm z czymś walczy....
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz