sobota, 21 kwietnia 2007
Ostatnie dni
Są jakieś szare, bezpłciowe. Dzień zaczyna się i kończy bez jakiegokolwiek sensu…
Co z tego, że jest ładna pogoda, jak nawet nie mam ochoty wyjść na spacer. Nie mam z tego teraz radości.
Nie chce mi się gadać z ludźmi na poważne tematy. Zadowalam się prostymi gadkami o pierdołach, albo wręcz unikam kontaktu.
Przez co to wszystko się stało??
Przez to, że już dawno nie widziałem się z Robertem.
Czuję wewnętrzną pustkę, którą On zawsze zapełnia. Dodaje we mnie część, która sprawia, że częściej mogę się uśmiechać, że chce mi się rano wstać, że mogę czerpać radość ze słonecznego dnia.
Chcę już Go zobaczyć, ale dni mi się ostatnio cholernie dłużą…
Jeszcze tydzień, 7 dni, 168 godzin, 10080 minut, 604800 sekund…
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz