piątek, 20 kwietnia 2007
Nawet w moich snach...
Byłem zmęczony po całym tygodniu. Położyłem się, aby troszkę się zdrzemnąć.
Obudziłem się zalany łzami i łomoczącym sercem….Śniło mi się…
Jakiś człowiek, zaraził mnie jakimś dziwnym zarazkiem. Konsekwencją tego, było branie udziału, w jakiś przedziwnych badaniach, które odbywały się w „laboratorium na kółkach”. Te badania przynosiły śmierć….
Gdy nadszedł dzień, przyjazdu ciężarówki, ludzie zarażeni stali na przystanku, przerażeni, smutni i zdeterminowani do tego, by nie dać sobie wkłuć żadnej igły, bo to oznaczałoby koniec.
Ja również stałem na tym przystanku, czekając na koniec.
Stałem z … telefonem przy uchu. Rozmawialiśmy, żegnaliśmy się…na zawsze…
Stałem…płakałem…mój świat się zawalił….wiedziałem, że już nie wrócę…do Ciebie
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz