Obecnie, moim największym problemem jest to, że nie mogę wyrobić ze wszystkim na studiach. Przygotowali dla nas bardzo ciężki tydzień. Co robić, gdy tak mało czasu, a nauki masa??
Chciałbym od razu zaznaczyć, że mój kłopot nie jest spowodowany tym, że nieprzygotowywałem się na bieżąco. Taka ewentualność nie wchodzi w grę na tych studiach. Na każde zajęcia musisz byc przygotowany, bo zawsze jesteś przepytany z danego materiału.
W nawale pracy, człowiek nastawia sie na szybkie zapamiętywanie, a gdy uda się zaliczyć dane zagadnienie, zapomina się je, robiąc miejsce na inne. A teraz to wszystko trzeba powtórzyć, utrwalić itp.
Aby zdążyć, albo wogóle nieśpie, albo przesypiam ok. trzech godzin. Ja wiem, że sen jest ważny, wszak jestem ogromnym śpiochem, ale jest to zamknięte koło. Gdy śpię, czas mi ucieka i mam go coraz mniej na naukę…
Chciałbym chociaż zdać czwartkowe kolokwium. Bo jest ono najcięższe ze wszystkich tutaj. Ale niestety w czarnych barwach je widzę.
Ponadto moją głowę zaprząta jeszcze inna sprawa, ale na razie nie będę o niej pisał dokładnie, ponieważ chcę poczekać, aż wszystko będzie jasne, a to stanie się za 10 dni:/
Kończę te moje wywody, wracam do akademika za moment. I cóż pozostaje….trzeba rozpocząć tygodniową walkę o przetrwanie…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz