środa, 10 sierpnia 2005

If You Could Read My Mind

Nareszcie chwilka czasu wolnego, więc mogę zająć się blogiem, który ostatnio został zaniedbany przeze mnie. W skrócie przydałoby się opisać ostatnie wydarzenia…
Jestem już po Waszych odwiedzinach. Hehe, muszę przyznać, że było świetnie, choć kosztowało mnie to trochę nerwów.
W piątek, na dzień przed przyjazdem….gdybyś mnie wtedy widział. Chodziłem tam i spowrotem, a z kompa leciało STUDIO 54oczko. Nie docierało do mnie to, co miało się stać za kilka godzin…że spotkamy się twarzą w twarz. Milion myśli kotłowało się w mojej głowie, jak to będzie, co powiedzieć w pierwszym momencie, jak zareagujemy na siebie w „realu”. Mój stan był na tyle poważny, że musiałem sobie piwko otworzyć, samemu je wypić i położyć się spać, haha…
Nadeszła sobota. Przed 9 obudził mnie dźwięk budzika. Wstałem, poszedłem do kuchni i co….dostaje od Ciebie smsa, że za pół godziny jesteście. Nie sądziłem, że potrafię tak szybko biegać….5 minut nie minęło, a ja byłem już umyty, ubrany i stałem na przystanku autobusowym.
…….i stało się…nasze oczy spotkały się. Muszę przyznać, że byłem w szoku, ponieważ nie sądziłem, że od razu znajdziemy wspólne porozumienie, bo przecież świat wirtualny to nie to samo co prawdziwa rzeczywistość. Od pierwszej sekundy naszego spotkania, rozmawialiśmy tak, jakbyśmy się znali już od bardzo długiego czasu. Kolejne dni, które spędzaliśmy już w większym towarzystwie, potwierdziły tylko to jak mocno Cię lubię i jak świetnie się w Twoim towarzystwie bawię.

Nie wdając się w szczegóły, muszę przyznać, że bardzo dobrze się czułem, słysząc Cię „normalnie”, obserwując Twoje reakcje. Sama świadomośc tego, że jesteś obok, powodowała, że czułem się wspaniale. Chciałbym, aby takich momentów było więcej, ale patrze realnie na to wszystko. Odległość powoduje, że i tak nie będziemy się często widywać…

Ten tydzień, był jednym z lepszych jakie dane mi było doświadczyć w swoim życiu. Za to serdecznie dziękuję i mam nadzieję, że nasze spotkanie było tylko wstępem do rozwinięcia naprawdę pięknej przyjaźni.
PS.
Mam nadzieję, że jak Cię odwiedzę kiedyś, nie zafundujesz mi takiej JOASI, jak ja Wamhehehe….

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz