niedziela, 2 lutego 2014

Gdzie są same kobiety....

Mam pełną świadomość, że jeśli to czytają jakieś Panie, to serdecznie mnie znienawidzą.
Ale niestety, tam gdzie są wyłącznie przedstawicielki płci żeńskiej, zawsze są jakieś dziwne układy układziki, nierozwiązane waśnie i spory...
Niestety, tam gdzie obecnie pracuję, mniej więcej taki klimat panuje. Szefowa na każdym kroku daje mi do zrozumienia, że moje miejsce jest na najniższym szczebelku drabiny jej hierarchii. Po części to wynika z tego, że jestem tam "najmlodszy" stażem, ale koleżanka, która zaczęła niedługo przede mną, jest traktowana jako ta "bardziej doświadczona", "lepiej sobie radząca". I nie ważne, że są takie dni kiedy nie kiwnie palcem, ale szefowa zawsze skomentuje, że się bardzo tego dnia napracowała...

Nie, nie mam problemu z tym, ze kogoś innego się chwali. Jestem tam, by dobrze wykonywać powierzone mi obowiązki. Ale czy nie powinno się starać w jakiś sposób dać do zrozumienia, że się docenia czyjś wkład włożony w realizację obowiązków?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz